Jaki to był rok dla kobiet w Polsce? [Chutnik, Piotrowska, Szczuka]

Trwają podsumowania roku 2011. Tym razem pytamy kobiety-działaczki o to, jaki ich zdaniem był ten rok dla kobiet w Polsce.
Odpowiadają: publicystka Kazimiera Szczuka, szefowa Fundacji MAMA Sylwia Chutnik oraz założycielka Fundacji Feminoteka - Joanna Piotrowska.

Kazimiera Szczuka: 2011 to był duży krok w stronę równouprawnienia



"To był ciekawy i ważny rok dla kobiet w Polsce. Zobaczyliśmy m.in. efektywność i nieefektywność ustawy kwotowej. Wprowadzenie jej to krok naprzód. Chociaż reprezentacja kobiet w parlamencie zwiększyła się nieznacznie, to są partie, takie jak PO, które osiągnęły docelowo tą kwotę 30 proc. na listach. To nie koniec - ta ustawa powinna być nowelizowana.

Od 1989 roku nie było jeszcze takiego roku, w którym by się tyle mówiło o prawach kobiet, równości, dyskryminacji. To już jest coś. To duży krok w stronę równouprawnienia. Widać, że zmieniła się świadomość. Stało się jasne, że Polacy chcą równościowego społeczeństwa. Dodatkowo w tym roku kobiety zajęły stanowisko marszałka i wicemarszałek Sejmu. To też sukces Wandy Nowickiej (która została wicemarszałkiem Sejmu - red.).

Na koniec roku podkreśliłabym jeszcze przełomową rolę biografii Danuty Wałęsowej. Wydana w tym roku, jest bardzo ważną książką z punktu widzenia żegnania się z patriarchatem w Polsce. A to pożegnanie nie podlega dyskusji. Mamy tu opowieść kobiety matki-Polki o całej historii awansu społecznego, wychodzenia z biedy, PRL-u, bycia uczestniczką historii. I takie wyraźne powiedzenie: "dość takiego modelu rodziny".

Jakie mam nadzieje na przyszły rok? Że organizacje kobiece dobrze będą współpracowały z nową rzeczniczką ds. równego traktowania - Agnieszką Kozłowską-Rajewicz, ponieważ te relacje z jej poprzedniczką (Elżbieta Radziszewska - red.) prawie nie istniały. Myślę, że teraz ta współpraca będzie znacznie bardziej merytoryczna.

Mam też nadzieję, że uda się przynajmniej coś zrobić z edukacją seksualną. Badania prof. Izdebskiego pokazały, że edukacja seksualna w szkołach musi być. I to mówią wszyscy. Jego badania to wielkie wołanie o edukację seksualną. To temat na już. I może się udać w 2012".

Sylwia Chutnik: zabrakło polityki rodzinnej



"W 2011 roku przełomem była kolejna edycja Kongresu Kobiet, tym razem europejskiego - ze względu na prezydencję Polski. W jego ramach uczestniczyłam w panelu dotyczącym opieki nad dziećmi i łączenia pracy zawodowej z wychowywania dzieci. To wszystko pokazało, że kobiety wciąż mają o czym dyskutować w Polsce.

Na plus w tym roku mogę zaliczyć coś, co widziałyśmy w codziennej pracy w Fundacji MAMA - że coraz więcej kobiet jest świadomych swoich praw. Mówię tu o matkach. One coraz częściej wiedzą, że gdy domagają się swoich praw i chcą, żeby je inaczej traktowano, to że nie wynika to z ich egoizmu czy tego, że zamiast myśleć o dobru dziecka myślą o dobru swoim. Coraz częściej rozumieją, to jest ze sobą powiązane. Bariery architektoniczne, zwalnianie kobiet z pracy po powrotach z urlopów macierzyńskich - to jest coś, o czym trzeba mówić i na tym polu następuje powolna emancypacja matek. Dodatkowo, w dużych miastach widać trend zakładania klubokawiarni dla matek, tworzenia inicjatyw na rzecz spędzania czasu wolnego z rodziną - jak porówna się sytuację z tego roku do tej sprzed dwóch-trzech lat, to jest diametralna różnica.

A jak będzie w 2012 roku? W zeszłym miesiącu uczestniczyłam w spotkaniu z prezydentem Komorowskim, który obiecywał, że najbliższy rok będzie rokiem polityki rodzinnej. Do tej pory takiej polityki w Polsce nie widziałam - brakowało dobrej woli rządzących. Mam nadzieję, że tu się coś zmieni - że ktoś w końcu pomyśli szeroko o tym problemie. I to jest moje życzenie dla matek, nie rządzących."

Joanna Piotrowska: potrzeba więcej pieniędzy na działanie



"Wydarzyło się w zeszłym roku kilka znaczących spraw. Pierwszą z nich jest zastosowanie na listach wyborczych kwot. To na pewno był krok milowy, jeżeli chodzi o udział kobiet w życiu politycznym. W styczniu Komorowski podpisał ustawę kwotową i mogliśmy przekonać się, jak ona działa. Okazało się, że działa tak sobie, ale pierwszy krok został wykonany. Przy tym przewaliła się ważna dyskusja o udziale kobiet nie tylko w polityce, ale także w życiu gospodarczym, społecznym. Myślę, że to dużo zmieniło. Niewątpliwie jednak jest to niewystarczające, stąd też zapowiedź środowisk kobiecych, że będą dążyły do ustawy parytetowej, nie kwotowej. Mam nadzieję, że to się uda zrealizować i będzie to kolejny przyczynek do dyskusji o dyskryminacji kobiet.

Drugą sprawą było wejście w życie ustawy przemocowej. Dyskusje pokazują, że ustawa jest, ale nie do końca jest realizowana. Kwestia jest więc tego, żeby instytucje, które mają realizować te zapisy, realizowały je.

Trzecią ważną sprawą, o której myślę, to zmiana na stanowisku pełnomocnika ds. równego traktowania. Zmieniła się osoba i po pierwszych rozmowach z nową pełnomocniczką - Agnieszką Kozłowską-Rajewicz - wynika, że jest to osoba, która ma większą wolę działania, chęć współpracy i bardziej rozumie kwestie dyskryminacji. Tutaj pokładamy nadzieje.

Wielkim sukcesem tego roku jest też to, że trzy osoby z naszego środowiska - Anna Grodzka, Wanda Nowicka i Robert Biedroń - weszły do parlamentu. Już czuję, że w parlamencie będzie się działo trochę inaczej.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku dojdzie do zmiany ustawy równościowej. Ta, która jest, jest wypełnieniem obowiązków unijnych, a tymczasem nie chroni osób dyskryminowanych. Liczę, że będzie więcej pieniędzy na działania równościowe - nie da się robić równościowych rzeczy bez pieniędzy."

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM