Filmik z pijanym polskim dyplomatą. Zmanipulowany

W internecie krąży filmik z pijanym polskim dyplomatą w Mińsku. Filmik jest prawdziwy, ale jego opis zawiera kłamstwa - pisze ?Gazeta Wyborcza?. - To dowód na manipulację - mówi rzecznik polskiego MSZ.
13 grudnia Witold Misiak, pracownik wydziału politycznego Ambasady RP w Mińsku odpowiedzialny za bezpieczeństwo placówki, był w mińskim lokalu na kolacji z dyplomatami z różnych krajów. Na filmie z kamery przemysłowej widać, że po godz. 23 wstaje od stolika, zatacza się, przewraca się na inny stolik i upada. Podnoszą go współbiesiadnicy, odprowadzają pijanego do wyjścia.

"Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę, że filmik jest zmontowany. Oprócz nagrania z kamery widać na nim inne zdjęcie Misiaka, by można było dokładnie rozpoznać twarz. Sama scena jego upadku jest powtórzona kilka razy, by wryła się w pamięć. Zdaniem polskich dyplomatów, z którymi Gazeta rozmawiała, to może świadczyć o tym, że obraz został zmanipulowany przez białoruskie służby specjalne.

Sama scena z restauracji jest prawdziwa. Misiak nie zaprzecza, że to on jest na nagraniu, ale - jak się dowiadujemy - twierdzi także, że podczas kolacji wsypano mu coś do kieliszka, co wzmocniło działanie alkoholu do tego stopnia, że stracił kontrolę.

Od dwóch dni filmik jest w internecie - na YouTubie, białoruskich i polskich portalach, w tym na stronach skrajnie prawicowych. Autor opatrzył filmik podpisem, że to oficer polskiego wywiadu pracujący na Białorusi pod przykrywką dyplomaty, który po libacji zgubił służbowy telefon BlackBerry oraz tajne dokumenty. Tekst pod filmikiem jest napisany łamaną polszczyzną z ewidentnymi rusycyzmami. Na pewno umieścił go ktoś, kto doskonale wiedział, kto jest na nagraniu. Po co?

Więcej na ten temat w "Gazecie Wyborczej" >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM