"Rz": Głos w kokpicie Tu-154 nie należał do gen. Błasika?

- Słowa przypisywane generałowi Andrzejowi Błasikowi podczas lądowania, w rzeczywistości wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna - podała "Rzeczpospolita" na stronie internetowej, powołując się na biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie.
Gazeta pisze, że potwierdziła tę informację w dwóch niezależnych źródłach, które miały dostęp do ekspertyzy Instytutu Sehna. Ustalenia biegłych podważają jedną z najważniejszych tez raportów MAK i Komisji Millera - o tym, że dowódca Sił Powietrznych był w kabinie pilotów. Zdaniem MAK, gen. Błasik wywierał presję na załogę. Z kolei - wg komisji Millera - był biernym obserwatorem. (Generał Błasik - wg stenogramów - miał pojawić się w kokpicie dwie minuty przed katastrofą)

Jak wynika z ustaleń "Rz", wielomiesięczna analiza za pomocą specjalistycznego sprzętu, komputerowe porównywanie próbek głosów wykluczyły przypisanie jakichkolwiek słów wypowiadanych w kabinie podczas lądowania gen. Błasikowi.

"Alkoholu nie wykryto w wątrobie"

"Biegłym nie udało się przypisać wszystkich słów padających w kabinie do konkretnych osób. Jednak z ich ustaleń wynika, że dowódca Sił Powietrznych nie uczestniczył w wydawaniu komend podczas lądowania", czytamy w "Rz".

Jak piszą autorzy artykułu "wątpliwości budzi także wynik rosyjskiej sekcji zwłok generała. Miała wykazać, że we krwi miał on 0,6 promila alkoholu. Jednak nie odkryto go w wątrobie".

16 stycznia, w poniedziałek, prokuratura wojskowa zapowiedziała konferencje prasową ws. opinii biegłych na temat czarnych skrzynek. Rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa nie zdradził, czy na konferencji zostaną ujawnione pełne stenogramy rozmów z kokpitu. - Zapewniamy, że opinia publiczna dowie się o wszystkich możliwych wnioskach zawartych w opinii - zapewnił płk Rzepa.

DOSTĘP PREMIUM