Hołdys do Sikorskiego: niech najpierw coś zbuduje, a nie mówi o burzeniu Pałacu Kultury

- Burzenie z pobudek ideologicznych i emocjonalnych jest odruchem ludzi pozbawionych inwencji własnej, ludzi o przerośniętej ambicji - komentuje Zbigniew Hołdys pomysł ministra Radosława Sikorskiego, który konsekwentnie powtarza, że Pałac Kultury i Nauki w Warszawie należy zburzyć. Hołdys przytacza też przydomek, jaki szefowi MSZ wymyślili internauci - Conan Barbarzyńca. I apeluje, by Sikorski najpierw coś sam zbudował, a potem brał się za burzenie czegokolwiek.
Hołdys w swoim felietonie nie zostawia suchej nitki na pomyśle ministra spraw zagranicznych. - Kiedy słyszę od kogoś słowo "zburzyć", to od razu mam ciarki. Zburzyć, rozwalić czy - mówiąc mało wytwornie - rozpieprzyć można wszystko - pytanie po co, dlaczego i to najważniejsze: co potem? - pyta retorycznie felietonista "Wprost"

Nie można niszczyć dowodów historii

- Zburzyć można rzeczy nieprzydatne pod każdym względem, także historycznym, ale nie można zburzyć starej, opuszczonej i przegniłej wiejskiej chaty krytej słomą, która stanowi dowód na istnienie w przeszłości innych kultur i jest elementem skansenu - pisze muzyk.

Sikorski wspomniał kolejny raz o zburzeniu Pałacu Kultury w piątek, kiedy podsumowywał polską prezydencję w UE. - Uważam, że w miejscu Pałacu Kultury powinien powstać park centralny dla Warszawy - powiedział minister spraw zagranicznych.



PKiN jak zamek Krzyżaków

- Burzenie z pobudek ideologicznych i emocjonalnych jest odruchem ludzi pozbawionych inwencji własnej, ludzi o przerośniętej ambicji - uważa Hołdys. Muzyk i felietonista uważa, że PKiN, tak samo jak np. obóz koncentracyjny w Auschwitz czy zamek krzyżaków w Malborku, powinien zostać na swoim miejscu jako dowód historii.

Trudniej coś zbudować

- Budować jest znacznie trudniej, niż burzyć. Wie to każdy, kto jako dzieciak biegał po plaży i kopniakiem rozwalał czyjeś misterne zamki. Zbudować własny to jednak inna bajka - pisze Hołdys. - Byłbym przeszczęśliwy, gdyby pan minister stworzył jeden malutki, maciupeńki dom kultury gdzieś w Polsce. By w nim się zjawił z jakimś słynnym malarzem i zapalił młodych ludzi do działania w sztuce. By jego rozliczni przyjaciele dali parę wykładów z różnych dziedzin. Po prostu niech coś zbuduje, zanim cokolwiek zburzy - kończy Hołdys.

Co Warszawa powinna zrobić z Pałacem Kultury. Zagłosuj!>>

DOSTĘP PREMIUM