To nie był głos Błasika? Eksperci ujawnią zapisy czarnych skrzynek Tu-154

Naczelna Prokuratura Wojskowa przedstawi szczegóły ekspertyzy, jaką śledczy zamówili u krakowskich biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Shena. Prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie zamówili tak zwaną opinię fonoskopijną z czarnych skrzynek Tupolewa. Zrobili to jeszcze latem 2010 roku. Teraz chcą upublicznić to, co ustalili biegli.
Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej pułkownik Zbigniew Rzepa powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że ekspertyza będzie zapisem tego, co działo się w kabinie Tu-154M przed katastrofą. - To będzie taki stenogram, jak te opracowane wcześniej przez rosyjską komisję MAK i polską pod przewodnictwem ministra Jerzego Millera - wytłumaczył pułkownik Rzepa. Dodał też, że wcześniejsze ekspertyzy nie były robione pod kątem potrzeb prokuratorów prowadzących śledztwo smoleńskie, stąd uznano, że potrzebna jest jeszcze jedna - bardziej szczegółowa opinia.

"To jeszcze niczego nie dowodzi"

Być może w czasie konferencji potwierdzi się informacja opublikowana w piątkowej "Rzeczpospolitej" . Gazeta napisała, że słowa z kokpitu Tupolewa - do tej pory przypisywane generałowi Błasikowi - nie należały do niego. To drugi pilot - zdaniem "Rzeczpospolitej" - odczytywał wysokość z pokładowych urządzeń.

"Rzeczpospolita" w swojej publikacji stwierdziła też, że ustalenia krakowskich biegłych podważają jedną z ważniejszych tez, jaką dotychczas formułowała zarówno rosyjska jak i polska komisja badająca przyczyny katastrofy. Obie instytucje słowa z kokpitu przypisywały generałowi Błasikowi i mówiły, że odczytywał dane z urządzeń w samolocie. Sugerowały też, że obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie nie pozostawała obojętna dla załogi.

Zdaniem szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych pułkownika Edmunda Klicha doniesienia prasowe mówiące, że w kokpicie odzywał się drugi pilot a nie generał Błasik, jeszcze niczego nie dowodzą. Były polski akredytowany przy MAK przypomniał, że Błasik w kabinie był, bo ustalili to Rosjanie w czasie sekcji zwłok i miejsca, w jakim znaleziono ciało generała.

Stenogramy były odczytywane "na ucho"

Dla Edmunda Klicha odkrycie, że to nie Błasik odczytywał wysokość z urządzeń pokładowych - jeśli oczywiście potwierdzą się doniesienia gazety - nie dziwią, ponieważ dotychczasowe stenogramy były odczytywane "na ucho", a krakowscy biegli zrobili je posługując się nowoczesnym sprzętem.

Klich powiedział też, że jego zdaniem obecność Dowócy Sił Powietrznych w kabinie samolotu jednak miała wpływ na zachowanie załogi. "Jak moja żona stoi za mną, a ja piszę na komputerze, to nie czuję się dobrze, komfortowo" - mówił szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

DOSTĘP PREMIUM