Błasika nie było w kokpicie? Klich: Mnie dziwi, że Rosjanie nie przekazali mocnych dowodów

Jeszcze w piątek Edmund Klich mówił TOK FM, że fakty podawane przez Rosjan jednoznacznie świadczą o obecności gen. Błasika w kabinie pilotów prezydenckiego tupolewa. Po konferencji polskich prokuratorów, przyznał, że ?jest więcej wątpliwości?. - Mnie dziwi, że strona rosyjska nie przekazała wystarczająco mocnych dowodów - stwierdził.


Klich przyznał, że największym zaskoczeniem jest niepotwierdzenie przez polskich prokuratorów obecności w kabinie pilotów gen. Andrzeja Błasika.

Klich łagodzi wypowiedź

- Mnie tylko dziwi, że strona rosyjska, która w swoim raporcie stwierdziła obecność gen. Błasika w kokpicie, nie przekazała wystarczająco mocnych dowodów, żeby polska strona mogła to potwierdzić. Dziwię się, że jeśli Rosjanie na cały świat ogłosili swój raport, teraz nie chcą tego odpowiednio udokumentować. Jeśli ktoś zakładał, że rosyjskie ekspertyzy są prawdziwe, to mógł przypuszczać, że gen. Błasik był w kokpicie. Teraz ta pewność została zachwiana. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi - mówił w rozmowie z TOK FM.

Do grupy tych, którzy mieli zaufanie do rosyjskich ustaleń należał sam Edmud Klich. Jeszcze w piątek, także w rozmowie z TOK FM, stwierdził: Błasik był w kokpicie. Takie są fakty podane przez Rosjan. To oni prowadzili analizy, to oni widzieli, gdzie było to ciało. Uznała to także komisja Millera. Nie mam powodów w to wątpić.

Trzy stenogramy

Konferencja polskich prokuratorów mnoży wątpliwości związane z okolicznościami katastrofy smoleńskiej. - Stenogramy są trzy i każdy jest inny - podkreślał Edmund Klich.

Jak dodał dokument przygotowany w Krakowie może być najcenniejszy. - Ale myśmy badali te problemy na Politechnice Gdańskiej. I tam udało się odczytać, do kogo należy głos. Nie wiem więc, czy na tym należy zakończyć badanie. Może są jeszcze inne techniki odczytywania głosu - powiedział Klich.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM