Eksperci: Obecność gen. Błasika w kabinie nie jest kluczowa

- Przestrzegałbym przed przywiązywaniem zbyt wielkiego znaczenia do obecności, bądź nieobecności gen. Błasika w kokpicie. Jeżeli tam był, na pewno nie było to przyczyną katastrofy, mogła to być jedna z okoliczności - powiedział w TVN24 Michał Sedlak z ?Przeglądu Lotniczego?, po konferencji prasowej prokuratury związanej z nową opinią biegłych z Krakowa, którzy pracowali na kopiach zapisów odczytu "czarnej skrzynki" Tu-154M.


- Nie mamy pozytywnej identyfikacji żadnej z wypowiedzi, jako wypowiedzi gen. Błasika. Natomiast w stenogramie są wypowiedzi, których nie przypisano żadnej konkretnej osobie. Jest napisane: "głos mężczyzny" i to oznacza, że to może być głos generała - powiedział Michał Sedlak. - Jest to bardzo precyzyjnie i rzetelnie zrobiona transkrypcja zawierająca mnóstwo szczegółów siłą rzeczy nie obecnych na pierwszej transkrypcji z raportu Millera - dodał.

"Drzwi do kabiny pilotów pozostawały otwarte"

- Już wiemy, że w niektórych miejscach jest podane: "głos mężczyzny", niezidentyfikowany. Z jednej strony można oczywiście wysnuć wniosek, że nie została ta, czy inna, wypowiedź przypisana na przykład gen. Błasikowi, ale też w sposób jednoznaczny nie zostało to wykluczone. Świadczy to o tym, że sprawa ta jest ciągle sprawą otwartą. Nikt też na obecnym etapie nie kwestionuje, poza zwolennikami spiskowych teorii, fizycznej obecności gen. Błasika w kokpicie w ostatnich sekundach lotu, w chwili katastrofy. Drzwi do kabiny pilotów pozostawały otwarte - Tomasz Białoszewski, współautor książki "Ostatni lot", analizującej tragedię smoleńską.

Białoszewski także przyznał, że dla niego jest kwestią wtórną sama obecność generała w kokpicie, ponieważ odpowiedzialność za katastrofę rozkłada się na bardzo wiele podmiotów i osób.

To zapis oryginalny

- Została dzisiaj powiedziana jedna bardzo ważna rzecz. Specjaliści polscy, którzy przez kilkanaście miesięcy badali zapisy czarnej skrzynki i mieli do niej dostęp, stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że jest to zapis oryginalny i nie został w żaden sposób zmanipulowany - dodał.

Białoszewski zauważył, że "padło stwierdzenie, że na pokładzie samolotu na podstawie wszelkich danych nie było żadnego wybuchu". - Zostało na przykład jednoznacznie zdementowane, że na ciele Zbigniewa Wassermanna nie było żadnych śladów po wybuchu - powiedział.

Nie udało się odczytać wszystkich głosów

Prokuratorzy zaprezentowali dziś opinię biegłych z Krakowa, którzy pracowali na kopiach zapisów odczytu "czarnej skrzynki" Tu-154M. Powiedzieli, że nie udało się odczytać wszystkich wypowiedzi z kokpitu. Zaznaczyli również, że stenogramy nie dają jednoznacznej odpowiedzi co do przyczyn katastrofy. Nie zawierają również słów przypisywanych gen. Błasikowi. Poinformowano również, że wyniki eksperymentów, czy skrzydło samolotu mogło zostać uszkodzone przez brzozę, będą zawarte w końcowej opinii.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM