Spór wśród Kaszubów, czy są mniejszością etniczną

Uznania Kaszubów za mniejszość etniczną domaga się powołane niedawno stowarzyszenie Kaszëbskč Jednota. Ale starzy Kaszubi wzruszają ramionami: a na diabła nam to? - pisze "Gazeta Wyborcza"
Stowarzyszenie Kaszëbskc Jednota postuluje, aby "zrównać w prawie Kaszubów i Ślązaków z innymi mniejszościami narodowymi i etnicznymi w Polsce".

Kaszubi wiele lat temu wystąpili do Sejmu o status mniejszości, a zostali uznani tylko za "grupę posługującą się językiem regionalnym". "Co daje im prawo do ochrony języka, lecz nie do ochrony tożsamości kulturowej" - czytamy w stanowisku Jednoty prezentowanym podczas serii spotkań na Kaszubach. Za stowarzyszeniem złożonym z grupy młodych gniewnych działaczy stoi m.in. Artur Jabłoński, były szef Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Na spotkaniu Jednoty ogłosił: - Głównym zagrożeniem dla Kaszubów stał się proces niewymuszonego wynaradawiania się członków tej wspólnoty w demokratycznym państwie, którego władzę w pełni akceptują i przyjmują.

- A właśnie, że nie jesteśmy mniejszością etniczną - uważa Łukasz Grzędzicki, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, największego i najstarszego kaszubskiego stowarzyszenia. - Państwo kaszubskie nigdy nie istniało, a mniejszość jednak jakoś musi się do niego odnosić. Poza tym jesteśmy ludnością miejscową, od zawsze zamieszkującą Pomorze, a nie grupą, którą gdzieś wywędrowała do obcego państwa.

Cały artykuł w elektronicznym wydaniu ''Gazety Wyborczej''

DOSTĘP PREMIUM