Rutkowski superstar. Detektyw bez licencji, który chce być gwiazdą

Krzysztof Rutkowski od wczorajszego wieczora bryluje w mediach. Dzięki niemu doszło do zwrotu w sprawie zaginionej półrocznej Madzi. Prawie wszystkie media pokazały nagranie ?przesłuchania? matki Magdy, która płacząc przyznaje, że dziecko wypadło jej z rąk i zmarło. To Rutkowski przekazał kobietę policji. Problem w tym, że nie miał prawa działać, bo nie jest detektywem. Nie ma licencji. Ma za to tupet i osobowość medialną. I bardzo lubi show.
Na filmie, który Rutkowski przekazał mediom, matka zaginionej półrocznej Madzi siedzi na fotelu. Przez łzy opowiada, jak upuściła swoją córeczkę. Dziecko wyślizgnęło się jej z rąk, uderzyło głową w próg sypialni i zmarło. Roztrzęsioną kobietę obejmuje z poważną miną Rutkowski, który włączył się kilka dni temu do poszukiwań dziecka. Działa w swoim stylu, jak gwiazda TV. Problem w tym, że nie ma prawa przesłuchiwać matki Madzi.

- Ten pan nie jest detektywem. To jest oszust. Człowiek, który wykonuje czynności detektywistyczne i chełpi się nimi przed kamerami, bez wymaganej licencji, popełnia czyn karalny - mówi portalowi Gazeta.pl Michał Rapacki, były oficer CBŚ rozpracowujący mafię pruszkowską, obecnie prywatny detektyw. - A te czynności (związane z poszukiwaniem zaginionej Madzi - M.G.) niewątpliwie taki charakter miały - dodaje.

- Gdyby choć media nie nazywały go detektywem! On nie ma prawa używać tego tytułu. Biuro pana Krzysztofa Rutkowskiego taką licencję posiada, natomiast on nie. A nawet jeśli posiada ją biuro, to czynności detektywistyczne może wykonywać wyłącznie ten człowiek, który posiada licencję - mówi Rapacki.

Światła, kamera, akcja! I gwiazda

Konferencje prasowe, pełne emocji zapowiedzi, że dotarł do nowych świadków, że znalazł trop. I wreszcie cynk dla policji: matka porzuciła ciało dziecka nad rzeką Przemszą w Sosnowcu. Potem kobieta potwierdza na policji tylko miejsce, gdzie rzekomo porzuciła dziecko. Policja znajduje jednak tylko pakunek ze zwiniętą kurtką.

- Spotkałem się z nim osobiście 3 razy. Na początku zrobił dobre wrażenie, bo nie analizowałem jego metod. Ma power, entuzjazm, sprawność zarządzania ludźmi. Organizacja, którą stworzył, działa - mówi portalowi Gazeta.pl Witold Gałązka, dziennikarz "Gazety Wyborczej", pracujący nad sprawą małej Magdy. Ale nie jest fanem działań detektywa.

- Nawet jeśli matka jest sprawczynią, to jest to żywy człowiek. Jak szybko on z pomocnego detektywa zamienił się w oskarżyciela? Jest odpowiedzialny też za jej życie - mówi Gałązka.

Psycholog: Wyrok na matkę Madzi wydali internauci. To takie łatwe

"Jakie mamy państwo, które produkuje takich bohaterów?"

- Nie zamierzam mu wystawiać laurki. Jego lansowanie mi się nie podoba. Bywa śmieszny z tą swoją stylistyką byłego milicjanta. To widać i to wychodzi - mówi dziennikarz. - Czy miał prawo używać tego blefu, podstępów, podjazdów? Policja na całym świecie też stosuje tzw. "operacyjne" metody, on też je stosuje i się nimi chwali, bo z tego żyje. Robi sobie reklamę jak każdy przedsiębiorca - dodaje dziennikarz i pyta, czy Rutkowski nie jest produktem niemocy polskiego aparatu ścigania.

- Co to jest za państwo, w którym policji po otrzymaniu cynku przemieszczenie z Katowic do Sosnowca zajmuje dwie godziny? Jakie my mamy państwo, które produkuje takich bohaterów jak Krzysztof Rutkowski? - zastanawia się Gałązka.

Szeryf w skórzanej kurtce

Krzysztof Rutkowski od lat balansuje na granicy między pracą detektywa a byciem showmanem na pełny etat. Rozgłos lubił zawsze. Zaczyna jako zomowiec. W latach 80. wyjeżdża do Austrii. Kiedy w 1990 r. otwiera w Łodzi prywatne biuro detektywistyczne, na akcje zabiera miejscowe telewizje - pisała "Gazeta Wyborcza". W mediach zaczyna utrwalać się wizerunek Rutkowskiego - twardego szeryfa w skórzanej kurtce, ciemnych okularach, z bronią w ręku. O image pierwszego detektywa RP dba jego ówczesna żona Anna.

Były policjant Rutkowski ma kontakty i praktykę. Jest dobry, notuje sukcesy, zyskuje medialną sławę. Mimo rozstania z żoną w 2000 r. nie zwalnia tempa. W 2001 r. z listy Samoobrony dostaje się do Sejmu. W sierpniu 2011 r. po samobójczej śmierci szefa Samoobrony to on przekazuje prokuraturze, jak twierdzi, "ostatni wywiad" z Lepperem.

Gwiazdor Rutkowski

Detektyw-poseł zaprzyjaźnia się z mediami. Emitowany w TVN serial dokumentalny "Detektyw" robi z niego ogólnopolską gwiazdę. W serialu nic miało nie być udawane. Dawni współpracownicy mówią co innego: Miał być show, były dokrętki, żeby było bardziej efektownie. - Wszystko, co pokazuje się w telewizji, jest kreowane - mówi dyplomatycznie w 2006 r. w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" ówczesny rzecznik TVN Andrzej Sołtysik. Rutkowski bryluje w mediach, jego biuro przeżywa oblężenie. Chodzi w markowych ubraniach, jeździ dobrymi autami, krążą jego zdjęcia z pięknymi kobietami. - W każdej atrakcyjnej towarzyszącej mi kobiecie widzą moją kochankę - odpiera zarzuty Rutkowski.

Detektyw ma kłopoty z prawem

Dobra passa kończy się w 2006 r., gdy prokuratura zarzuca mu m.in. przekroczenie uprawnień i bezprawne pozbawienie wolności dwóch osób.

W nocy z 22 na 23 lipca 2006 r. Rutkowskiego zatrzymuje ABW w związku ze śledztwem ws. śląskiej mafii paliwowej. Rok później, w czerwcu 2007, na 1,5 roku więzienia za bezprawne zatrzymanie skazuje Rutkowskiego sąd w... Antwerpii, gdzie detektyw wybrał się po poszukiwanego Polaka. Rutkowski zapowiedział wówczas, że wyrok zaskarży.

Rutkowski wraca do gry

8 maja 2007 r. wychodzi z aresztu. Sprawy w sądach trwają. Dopóki nie zostanie prawomocnie skazany, może prowadzić działalność detektywistyczną i brylować w mediach. I właśnie to robi. W TVN pokazuje się z nową partnerką, byłą zakonnicą. W maju 2010 r. do Sądu Rejonowego w Bytomiu wpływa przeciw niemu akt oskarżenia w sprawie prowadzenia bezprawnej działalności detektywistycznej. Rutkowski się nie przejmuje. Bierze kolejną głośną sprawę - zaginionej w Sopocie Iwony Wieczorek. Bez sukcesu. 3 stycznia 2012 r. prokuratura umarza śledztwo, sprawa pozostaje nierozwiązana. Rutkowski sprawcy nie znalazł. Ale zaistniał w mediach. Tak jak teraz w sprawie półrocznej Magdy.

DOSTĘP PREMIUM