Gdynia: skakali po krach. "Eee tam, życie, to gra"

Plaże Zatoki Gdańskiej stają się śmiertelnie niebezpieczną pułapką. Morze w wielu miejscach wygląda na zamarznięte, ale w rzeczywistości tafla składa się z setek mniejszych i większych fragmentów kry. Ludzi bez wyobraźni, którzy sami proszą się o tragedię, niestety nie brakuje.
- Przyszliśmy zobaczyć zamarznięte morze. Czy się bujaliśmy na krach? Tak jakby Są mocne. To uczucie jakby się było na statku, jak w grze komputerowej - opowiadają, wyraźnie rozbawieni, reporterowi TOK FM.



- Nie obawialiście się, że kra się załamie, że wpadniecie do wody? - Dalej widać, że są słabe. Ale tu z brzegu są mocne, trzeba tylko sprawdzić nogą. Poza tym wchodziliśmy tylko kilka metrów od brzegu. Trzeba mieć trochę rozsądku... którego my nie mamy. Może skończymy już z tą zabawą, co powie mama? Ee tam życie to gra - śmieją się jeden przez drugiego.

Ale ratownik z Mariny Gdynia, Daniel Chyła, nie ma wątpliwości, że to śmiertelnie niebezpieczna zabawa. - Mimo, że mamy 19 stopni mrozu, to pokrywa lodowa jest prowizoryczna. W nocy było mocne falowanie zatoki, lód jest pokruszony, cały czas pracuje. Jeśli ktoś wejdzie, od razu się zarywa i zatapia - mówi.

W wodzie można wytrzymać maksymalnie 10 minut

Woda Zatoki Gdańskiej ma ok. 1 st. - przy powierzchni około zera. - W takiej wodzie człowiek może wytrzymać maksymalnie 10 minut. Na skuteczną pomoc może być za mało czasu. Człowiek wpadając do wody doznaje szoku, próbuje się wydostać. Ale przy pokruszonej pokrywie lodowej jest to bardzo trudne. Im się bardziej szamocze, tym więcej energii traci. W końcu ogarnia go bezwład - opowiada Chyła.

Na szczęście w tym roku gdyńscy ratownicy nie musieli nikogo ratować spod lodu. - Ale ryzykantów jest bardzo wielu. Czasami widzimy nawet matki z dziećmi w wózkach, spacerujące po krawędzi lodu. Każdy kto chce wyjść na lód powinien pomyśleć o tych, którzy pod lodem zginęli. Oni też myśleli, że to tylko zabawa - podkreśla ratownik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Gdynia: skakali po krach. "Eee tam, życie, to gra"
Zaloguj się
  • tyr8338

    Oceniono 1 raz -1

    Brawa dla pana dziennikarza, chlopaki 3 metry od brzegu na krze sie pobujali, a tutaj w artykule udalo sie z nich zrobic poszukujacych esktremalnych wrazen pozbawionych instynktu samozachowawczego graczy komputerowych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX