Rutkowski u Lisa: Obnażyliśmy kwas w policji

- Myślę, że chyba trzeba postawić nam zarzuty, bo obnażyliśmy kwas w policji - irytował się Krzysztof Rutkowski w programie " Tomasz Lis na żywo". - Gdyby policjant używając słów pana Krzysztofa "docisnął" matkę i nic, by z tego nie wyszło to miałby postawione zarzuty - mówił Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji.
Rutkowski przyznał, że już zaczął odbierać nagrody wyznaczone za doprowadzenie do odnalezienia Madzi z Sosonowca. - Jadę teraz na Śląsk. Przeznaczam pieniądze na jakiś sierociniec. Każde pieniądze będą przekazywane dla biednych dzieci i matek - zapewnił.

Ale rzecznik komendanta głównego policji podkreślał, że działanie Rutkowskiego tak naprawdę zaszkodziło całej sprawie. - Niestety te działania zaszkodziły w pracy policji i śledczych. Na ostatni piątek, sobotę i niedzielę były planowane czynności operacyjne m.in. chcieliśmy wezwać tę kobietę. Niestety nie mogę jeszcze wchodzić w szczegóły sprawy. Ale dzisiaj zastanawiamy się czy jeszcze inne osoby brały udział w sprawie. Gdybyśmy mogli spokojnie popracować to może najpóźniej w niedzielę mielibyśmy całkowite rozwiązanie tej sprawy. A tak to mówiąc delikatnie trzeba to wszystko nadrobić - mówił Mariusz Sokołowski.

"Komendant policji kłamał"

Rutkowski przekonywał, że blef z matką, który doprowadził do rozwiązania sprawy, powinien być wcześniej zaaranżowany przez policję. - Może do dzisiaj byście szukali sprawcy tzw. wirtualnego. Zrobiliście mu portret psychologiczny. Dzisiaj komendant główny, w jednej z komercyjnych telewizji, kłamał bezczelnie, że do Katrzyny W. został skierowany psycholog policyjny, że zostali skierowani negocjatorzy. Absolutnie nic takiego nie miało miejsca. Rodzina ma do policji wielkie pretensje - dlaczego jeszcze kłamiecie ? - mówił detektyw.

- Kontakt z rodziną, szczególnie w tym ostatnim momencie, kiedy pan Rutkowski kontaktował się z rodziną, był utrudniony. Można było odnieść wrażenie, że rodzina była od nas izolowana - zaznaczył Sokołowski.

- A mówienie o tym, że pan komendant kłamał jest bardzo dużym nadużyciem. Rolą policji jest wdrożenie procedur, czyli poszukiwanie dziecka. Prokuratura przesłuchała kobietę w obecności zewnętrznego psychologa. A kiedy nasz psycholog prześledził ten protokół, sporządził notatkę z której wynika, że ta kobieta ma tendencję do tego, żeby konfabulować, nie mówić prawdy. To był pierwszy poważny sygnał, że nie mamy do czynienia z prawdziwym przebiegiem. Tego komunikatu nie mogliśmy wysłać wcześniej. Drugi sygnał to był eksperyment procesowy, który robiony był z udziałem Katarzyny W. Sprawdzaliśmy całą trasę przemarszu m.in. ile czasu to zajmuje. I nie zgadzało nam się. Chcieliśmy też zastosować wariograf już podczas pierwszego przesłuchania. Prokuratura jeszcze wtedy nie wyraziła zgody - tłumaczył Sokołowski.

- Było bardzo prawdopodobne, że w piątek mogło dojść do postawienia zarzutów - zaznaczył Sokołowski.

"A co się stanie jak jutro zgłoszę osobę, która brała udział w zakopaniu zwłok?"

- Zgłosiłem się do komendy miejskiej policji w Sosnowcu. W towarzystwie mojej narzeczonej, powiedziałem, że podejrzewamy, że kobieta jest sprawcą tego całego zamieszania. Policjant powiedział, że oni też tak myślą. Poprosiłem o kontakt telefoniczny grupy, policjant powiedział, że już nic nie może. Zostawiłem wizytówkę i poprosiłem o kontakt. Przez dwa dni monitorowaliśmy stronę antywariograf. Było dziesięć wejść w tym jedno z Sosnowca. To był sygnał, że kobieta kłamie - mówił Rutkowski.

- Rzeczywiście Rutkowski mówił, że ma wrażenie, że Katrzyna W. może mieć związek ze sprawą. Ale takie wrażenie ja miałem i myślę, że większość z państwa. Jednak gdyby policjant używając słów pana Krzysztofą "docisnął" tą panią i nic, by z tego nie wyszło miałby postawione zarzuty. Dziewczyna poszłaby do mediów i powiedziała oto ja matka skrzywdzonego dziecka zostałam przez policjanta zaatakowana - mówił Sokołowski.

- Myślę, że chyba potrzeba zarzuty nam postawić, bo obnażyliśmy kwas policji - irytował się Rutkowski.

- Policjant musi działać w świetle prawa i musi myśleć o materiale dowodowym, a pan Krzysztof o materiale dowodowym nie myśli. Wie pan, że materiał, który pan przedstawił ma słabą wartość? Wszyscy adwokaci to przyznają - wskazywał Sokołowski.

- Policja w normalnym państwie powinna powiedzieć dziękuję - skwitował detektyw. -A co się stanie jak zostanie jutro przez nas zgłoszona osoba, która brała udział w zakopaniu zwłok. Czy pan powie, że już wiedzieliście? - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM