"Nie dziwię się, że nikt nie chciał rozmawiać". Dwa miesiące bojów reportera z Ministerstwem Zdrowia

Rzecznicy Ministerstwa Zdrowia albo nie odbierają telefonów, albo nie potrafią odpowiedzieć na zadane pytania. "Powiem szczerze, te odpowiedzi, które ja dostałam na te pytanie, to ja się nie podejmę odpowiadać" - usłyszałem od Agnieszki Gołąbek, gdy w końcu udało mi się umówić z nią na rozmowę. Rzeczniczka ministra zdrowia nie potrafiła odpowiedzieć nawet na pytania, które znała od kilku dni.
Od ponad dwóch miesięcy staram się znaleźć w ministerstwie osobę, która odpowiedziałaby na szczegółowe pytania dotyczące ustawy refundacyjnej. Wyłączając weekendy, codziennie kilka razy dzwonię. Telefony, e-maile, wszystko jak grochem o ścianę. Gdy wreszcie zadaję albo lepiej powiedzieć - wreszcie mogę zadać pytanie, zamiast odpowiedzi słyszę gromki śmiech i puentę w stylu: "Nie dziwię się, że nikt nie chciał rozmawiać". Kuriozalną rozmowę z rzeczniczką zaprezentujemy w portalu Tokfm.pl po godz. 11.

UPDATE: po publikacji tekstu rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia zadzwoniła do nas. Będzie w studiu TOK FM po godz. 10.45

Rzecznik nie odbiera

Pomijając konferencje prasowe, ostatnią odpowiedź od ministerstwa na jakikolwiek temat otrzymałem na początku grudnia. Potem pojawiły się pytania dotyczące ustawy refundacyjnej i kontakt się urwał. O wywiad z ministrem lub jego zastępcą odpowiedzialnym za kwestię leków prosiłem byłego już rzecznika Jakuba Gołębia. Kilka razy dzwoniłem, przypominałem się. Za każdym razem słyszałem, że w najbliższej przyszłości na pewno się to uda.

Nie udawało się. Problemów i kontrowersji w związku z ustawą przybywało. Od listopada przygotowywałem kilkanaście materiałów z nimi związanych. Przy pracy nad każdym z tematów starałem się uzyskać stanowisko ministerstwa, ale nie poznałem go ani razu. Były rzecznik po jednej z konferencji zapewnił, że mimo złego początku współpracy służby prasowe ministerstwa i on sam będą do mojej dyspozycji.

Od tamtej pory ani razu nie odebrał telefonu.

Czekam

Wspólnie z portalem Tokfm.pl wpadliśmy na pomysł, by przepytać ministra we współpracy z czytelnikami. Zaproponowaliśmy, by to oni wysyłali pytania, na które nie znają odpowiedzi, a ministerstwo niech wyjaśni wątpliwości. Oczywiście miałem być pośrednikiem, który te pytania ministrowi zada. Szczerze przyznam, była nadzieja, że jeśli nie dziennikarz, to może pacjent zmusi Bartosza Arłukowicza do rozmowy. Komplet zagadnień do rozmowy wysłałem 4 stycznia, jednak odpowiedzi nie mam do dziś. Czekam.

Na początku stycznia po jednej z oficjalnych uroczystości podszedłem do ówczesnego wiceministra zdrowia Andrzeja Włodarczyka. Nie miał czasu na dłuższą rozmowę, ale obiecał, że następnego dnia znajdzie go dla mnie. Poprosił tylko o kontakt przez biuro prasowe. Następnego dnia w biurze prasowym dowiedziałem się jednak, że pan minister... nie ma dla mnie czasu.

Nowa rzeczniczka też milczy

Nadal pisałem w portalu Tokfm.pl i mówiłem w radiu o szczegółach ustawy refundacyjnej. Udowadniałem, że ministerstwo nieco konfabuluje, twierdząc, iż leki stanieją. Opisywałem losy coraz większej liczby osób, którym ustawa, zamiast pomóc, zaszkodziła. Razem z farmaceutami, ekspertami, prawnikami mówiliśmy o błędach ministerstwa, a ono nadal milczało.

W styczniu do resortu przyszedł nowy rzecznik - Agnieszka Gołąbek. Nowy rzecznik nie znaczy rzecznik, do którego można się dodzwonić. Kolejnych kilka dni bez kontaktu i postanowiłem zmienić strategię. Dzwoniłem do biura prasowego, gdzie odbierać telefony ktoś musi. I tak się rzeczywiście działo. Odebrali pierwszy raz i zapewnili, że odpowiedzi uzyskam tak szybko, jak to możliwe.

Po kilku dniach, gdy odpowiedzi nie było, zadzwoniłem ponownie, a ten sam mężczyzna w słuchawce, z którym rozmawiałem poprzednio, zapewniał mnie, że o niczym nie wie. Napisałem e-mail z pytaniami. Odpowiedzi nie otrzymałem. Znowu zadzwoniłem. Był 11 stycznia i ten sam mężczyzna przyznał, że w ministerstwie nie ma chętnego do rozmowy ze mną.

Rzeczniczka dzwoni sama

Pojawiały się kolejne tematy i kontrowersje, a kontaktu ciągle nie było. W połowie stycznia informowałem o sprawie szpitali, które prawdopodobnie nie kupią niektórych leków, bo ustawa zawiera poważny błąd. Rzecznik milczał. Problemy w kontaktach z ministerstwem opisałem w jednym z tekstów.

Nagrałem też film opisujący problemy z dostępem do leków ludzi mieszkających w domach pomocy społecznej. Zaprezentowałem w nim, jak ministerstwo mnie unika.



Dwie godziny po emisji w portalu Tokfm.pl... był kontakt. Pani rzecznik nie tyle odebrała telefon, co sama zadzwoniła. Zapewniała mnie, że jest gotowa do rozmów.

Wysłałem e-mailem szczegółowe pytania, które jej zadam w czasie nagrania (czego, z punktu widzenia warsztatu dziennikarskiego, nie powinno się robić). Już po tygodniu otrzymałem odpowiedź, że rzeczniczka jest gotowa.

Niestety, gdy doszło do spotkania, okazało się, że większość pytań spotkała się ze strony Agnieszki Gołąbek z milczeniem.

Rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia będzie na żywo w studiu TOK FM po godz. 10.45.

DOSTĘP PREMIUM