Wydawca "Wprost" kontratakuje: Lis składał oferty handlowe bez naszej wiedzy

Tomasz Lis z niezależnego dziennikarza zmienił się w przedsiębiorcę składającego oferty handlowe partnerom AWR "Wprost", swoimi działaniami doprowadził do konfliktu interesów, a po zwolnieniu rozpowszechnia nieprawdziwe informacje - podaje wydawca tygodnika "Wprost" w opublikowanym dziś oświadczeniu.
Tomasz Lis został niespodziewanie zwolniony z funkcji redaktora naczelnego tygodnika "Wprost" 7 lutego, w dniu gali wręczenia tytułu "Człowieka Roku" przyznawanego przez tygodnik. Dziennikarz stwierdził później, że właściciel "Wprost" "w sposób natarczywy zaczął domagać się 25 proc. udziałów w jego nowym projekcie internetowym". Mówił też, że musiał zatrudniać kancelarię prawną po to, by zapłacono mu to, co miał zapisane w kontrakcie.

"Składał oferty handlowe bez wiedzy i zgody wydawcy"

Dziś Michał Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group SA (wydawcy "Wprost", wydał oświadczenie, w którym wylicza powody zwolnienia Lisa. Wydawca stwierdził, że wypowiedzi Lisa to "pełne emocji i błędnych wniosków osobiste opinie".

"Pan Tomasz Lis swymi działaniami sprowokował zdarzenia, które uczyniły z niezależnego dziennikarza i redaktora naczelnego »Wprost « - przedsiębiorcę składającego osobiście prywatne oferty handlowe partnerom PMPG i AWR Wprost bez wiedzy i zgody wydawcy" - napisano w oświadczeniu.

"Działania Lisa doprowadziły do konfliktu interesów"

"Wydawca »Wprost « nie ponosi odpowiedzialności za biznesowe działania Pana Tomasza Lisa, które doprowadziły do powstania konfliktu interesów, w jakim się znalazł były redaktor naczelny" - zaznaczono. Lisiecki wyjaśnia, że prowadził z Lisem rozmowy i złożył mu ofertę zakupu udziałów w jego przedsięwzięciu internetowym, "aby wykluczyć potencjalny konflikt interesów". Temat, według wydawcy, został ostatecznie zamknięty i nie wracał do niego w rozmowach z Lisem.

W oświadczeniu podkreślono, że Lis korzystał ze wszystkich swobód przynależnych redaktorowi naczelnemu, pracował ze stabilnym zespołem i przez dwa lata nie zgłaszał wydawcy żadnych zastrzeżeń. "Nie wypowiedział również żadnych wiążących go umów, co - nie należy wątpić - miałoby miejsce w przypadku ich naruszania ze strony pracodawcy" - zaznaczono.

"Oczekujemy, że powstrzyma się od prowokacji"

Zarząd stwierdza w oświadczeniu, że Lis wykorzystuje prasę, by "wykreować pewien spektakl" i wypromować przedsięwzięcie, którego jest wiodącym udziałowcem.

"Zarząd PMPG, podejmując decyzję o przekazaniu do publicznej wiadomości powodów wypowiedzenia umowy Panu Tomaszowi Lisowi, oczekuje, że Pan Tomasz Lis powstrzyma się od kolejnych prowokacji medialnych godzących w wizerunek wydawcy" - zakończono.

DOSTĘP PREMIUM