Kiryczuk: "Do niewierzących: wybaczcie nam, że czasem jesteśmy dla Was antyświadkami naszej wiary"

"Mój Kościół jest jak sąsiedzi w jednym bloku. Różni ludzie w jednym miejscu. Fakt, można zastanawiać się, czy obrazu Kościoła nie zniekształcają media należące do o. Tadeusza Rydzyka. Z drugiej strony jednak pojawia się pytanie: czy w tym tkwi sedno naszej wiary?" - pyta Krzysztof Kiryczuk, wydawca Informacji Radia TOK FM. To kolejny głos w naszej debacie o roli mediów ks. Rydzyka.
Jan Turnau w "Gazecie Wyborczej" poruszył ważny problem. Z jednej strony pyta: jaki jest Kościół? A z drugiej: jak ewangelizować? To wszystko po apelu warszawskich biskupów, że Kościół powinien wyjść do niewierzących.

Zgodzę się z Panem, Panie Janie. Ten apel to banał. Przecież każdy z nas, katolików - i ja, i Pan, i episkopaty na całym świecie - nie tyle możemy, co jesteśmy do tego zobligowani, by wychodzić do niewierzących. Jednak nie zgodzę się już z tym, że Kościół ma poprawiać swój wizerunek. Nie musi "przypudrować noska", zacząć piękniej się ubierać i wykorzystywać techniki PR-owskie, by pokazać, jaki jest wspaniały. Nie musi odcinać się na siłę i wyrzekać mediów o. Rydzyka. Choć czasem zachowanie słuchaczy toruńskiej rozgłośni jest dla innych katolików żenujące. Dla mnie Pan, Panie Janie, jest przykładem ewangelizacji. Nieraz widziałem Pana wchodzącego do kościoła przed pracą, nieraz widziałem w kinie, gdy wzruszał się Pan i podziwiał film. Ewangelizacja to bycie normalnym i słuchanie tego, co mają do powiedzenia inni. Dopiero potem zaczyna się dialog.

"W czym tkwi sedno naszej wiary?"*

Mój Kościół jest jak sąsiedzi w jednym bloku. Różni ludzie w jednym miejscu. Od krzykliwych studentów, przez starszą panią z uchem ciągle przy drzwiach, po bardzo szczęśliwą rodzinę. Fakt, można zastanawiać się, czy obrazu Kościoła nie zniekształcają media należące do o. Tadeusza Rydzyka. Z drugiej strony jednak pojawia się pytanie: czy w tym tkwi sedno naszej wiary?

Radio Maryja jest swego rodzaju ewenementem dla niektórych katolików - szczególnie dla starszego pokolenia. Owszem, czasem pojawiają się agresywne zachowania słuchaczy i widzów "toruńskich mediów". Sądzę, że w takich sytuacjach powinny interweniować odpowiednie służby, ponieważ ani Radio Maryja, ani TV Trwam nie są oficjalnym głosem Kościoła, mimo że nazywają siebie katolickimi - czyli powszechnymi. Ci ludzie dają upust swoim emocjom, bo według nich nikt poza o. Rydzykiem ich nie rozumie. Może tak wiele osób odchodzi z Kościoła i nie zamierza się z nim utożsamiać, bo właśnie nikt ich nie słucha i nie słyszy? Może czasem brakuje nam, katolikom, pokory wobec tego, w jakim świecie żyjemy? Może zbyt mocno niektórzy z nas chcą zrewolucjonizować i na siłę nawracać rzesze, a efekt często bywa odwrotny. Może zbyt często wymądrzamy się? Nie piszę tu o zmianie nauki Kościoła, żeby było jasne.

"Jesteśmy różni, ale łączy nas modlitwa"

W moim Kościele są liberałowie i konserwatyści, są miliony pomysłów na ewangelizację.

Mój Kościół jest jak dwa bieguny. Z jednej strony ks. Boniecki, z drugiej o. Rydzyk; abp Sławoj Leszek Głódź - bp Pieronek; ks. Jankowski (+) - abp Życiński (+). Jesteśmy różni, ale łączy nas modlitwa do Ojca, który jest w niebie.

Są miliony pomysłów na ewangelizację. Jednak moim zdaniem ten najlepszy to po prostu być przy tych, których codziennie spotykamy. I nie trzeba się wielce wysilać w poszukiwaniu pomysłów na to, jak wyjść do niewierzących. Przecież mamy ich obok siebie i nie musimy specjalnie do nich biec jak król w koronie z wielkim orędziem katolickiego przesłania. Może po prostu warto pielęgnować przyjaźń, nie zapominać o ich urodzinach i imieninach, wsłuchać się w ich problemy i zacząć się za nie modlić?

"Do niewierzących - wybaczcie nam"

Do niewierzących - wybaczcie nam, że nie jesteśmy doskonali na tyle, na ile chcielibyście, że czasem jesteśmy dla Was antyświadkami naszej wiary. Nam też zdarzają się potknięcia. Nie jesteśmy aniołami. Wiem, że od nas więcej wymagacie i nas rozliczacie. Patrzycie na nas krytycznym okiem. Dziękuję za to, bo między innymi dzięki Wam więcej wymagamy od siebie.

I chyba najważniejsze - apel do kapłanów ode mnie: bądźcie, proszę, świadkami Waszej wiary. Wiem, ona też czasem nie jest doskonała. Wiem, że też Wam od czasu do czasu ciężko, bo jesteście ludźmi takimi jak my. Bądźcie NORMALNI. Słuchajcie i słyszcie.

* Wszystkie śródtytuły pochodzą od redakcji

Przeczytaj teksty innych uczestników debaty:

DOSTĘP PREMIUM