Mucharski: "Nie mówmy o słuchaczach Radia Maryja jako o ludziach godnych pogardy czy oszołomach. Ich nie można zostawić samych"

"Zaproponowałbym hierarchom eksperyment myślowy - niech poradzą się ekspertów od PR, bez których w dzisiejszych czasach nie można się obyć, i niech zastanowią się nad wizerunkiem Kościoła. Tak jednorodne skojarzenie z jedną formacją kościelną niewątpliwie Kościołowi jako całości szkodzi" - uważa Piotr Mucharski, naczelny "Tygodnika Powszechnego". Odnosi się do naszej debaty o roli mediów Tadeusza Rydzyka w Kościele w Polsce.
Niewątpliwie wizerunek Kościoła w Polsce jest dzisiaj zdominowany przez Radio Maryja. To pierwsze skojarzenie dla ludzi oddalonych od Kościoła i tych na jego obrzeżach.

W dzisiejszych czasach zaproponowałbym hierarchom eksperyment myślowy - niech poradzą się ekspertów od PR, bez których w dzisiejszych czasach nie można się obyć, i niech zastanowią się nad wizerunkiem Kościoła, bo tak jednorodne skojarzenie z jedną formacją kościelną niewątpliwie Kościołowi jako całości szkodzi. Szczególnie dla młodych Kościół ma dzisiaj twarz anachroniczną i mało ewangeliczną.

"Ludzie nie muszą iść do Kościoła. Wiara to wolny wybór"*

Język Radia Maryja jest językiem wykluczającym inaczej myślących. A ja uważam, że Kościół z definicji powinien być instytucją otwartą i wychodzącą do ludzi. To zawiera się w zdaniu Jana Pawła II, że człowiek jest drogą Kościoła, a nie odwrotnie. Ludzie nie muszą iść do Kościoła, warunkiem wiary jest wolność i wolny wybór. I w tym kontekście niewątpliwie media o. Rydzyka odstraszają.

Czytałem prof. Zdzisława Krasnodębskiego. Napisał, że zna wiele osób, które były wobec mediów ks. Rydzyka bardzo krytyczne, potem jednak przekonywały się do tej rozgłośni. Nie mam też powodu nie wierzyć Krasnodębskiemu, kiedy pisze, że sposób mówienia o wierze z mediów Rydzyka dla wielu szczególnie dzisiaj jest czymś bardzo kuszącym. Ja osobiście takich ludzi nie znam. Znam za to takich, których to odstrasza.

Stanisław Obirek zaś napisał o Kościele, że "jak długo wikłał się w kontekstowe, kulturowe kontrreformacje i konflikty, to skazywał się na niebyt" oraz że "Kościół powinien zająć się tym, z czego wyrósł, czyli ewangelią". Ja nie wierzę w takie zaklęcia w stylu: "niech Kościół wróci do ewangelii, to wszystko będzie OK". Mam wrażenie, że jest masa zjawisk w Kościele, które są tak blisko ewangelii, jak tylko się da. Tylko że nie są one upubliczniane, ponieważ dla nas - dziennikarzy - to nie są żadne wiadomości. To, że ktoś się zajmuje bezdomnymi czy biednymi, nie ma szansy na headline, czołówkę ani nie będzie przedmiotem debat w żadnym medium.

"Ewangelizowanie to nie bój"

Niewątpliwie jest tak, że angażowanie autorytetu Kościoła w rozgrywki polityczne, frakcyjne - co zdarzało się Radiu Maryja - powoduje, że nie tylko partia jest przegrana, lecz także Kościół, który ją wsparł swoim autorytetem, pozostaje jako pokonany podmiot polityczny. Trzeba się tego wystrzegać.

Ewangelizowanie to nie jest bój. Ale chodzi w tym o to, że Kościół nie jest instytucją, która jest z definicji tylko dla katolików. To instytucja, która jest posyłana do świata ze swoją misją i tylko swoim przykładem może przyciągnąć do siebie. Nie robi się tego jednak za pomocą zakazów czy nakazów, lecz właśnie przykładem i tłumaczeniem swojego stanowiska. Klasyczny przykład to historia z in vitro. Stanowisko większości katolików w Polsce w tej sprawie jest sprzeczne ze stanowiskiem Kościoła właśnie dlatego, że Kościół nie tłumaczy im stanowiska, lecz każe je zająć.

Język wojny, który proponuje Radio Maryja, integruje tę społeczność. Ja nie myślę źle o jego słuchaczach, bo uważam, że są to ludzie, których zaniedbało państwo i nikt się nimi nie zajął. Radio Maryja daje zaś jedyny język, który przywraca im godność.

"Nie mówmy o nich jako o ludziach godnych pogardy"

Mam wrażenie, ze hierarchowie jednoznacznie bronią Telewizji Trwam. Przeważająca część episkopatu utożsamia się z Telewizją Trwam.

Podejrzewam, że ta ostrożność wobec potępienia tych mediów bierze się jednak stąd, że ich odbiorcy są ważni. Nie mówmy o nich jako o ludziach godnych pogardy czy oszołomach. Tu chodzi o to, żeby nie zostawić ich samych.

Radio Maryja - abstrahując od jego treści - jest wzorcowym medium społecznym, bo ma zintegrowaną społeczność. Odbierają je ludzie, którzy wykazują aktywność obywatelską, zakładają stowarzyszenia niemal jak NGO. Musimy jednak się zastanowić, skąd się wzięło ludzkie porzucenie, samotność i wykluczenie, które powodują, że ludzie, których dotknęły, znaleźli w mediach Rydzyka kompensatę.

*Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

DOSTĘP PREMIUM