Ks. Michalczyk: "Misja Kościoła nie będzie misją mas, ale misją świadków"

"Wszystkim tym, którzy boją się o przyszłość Kościoła, wyludniające się świątynie i upadek chrześcijaństwa, życzę odwagi! Misja Kościoła w nadchodzących wiekach nie będzie zapewne misją mas, ale misją świadków. Oby wiarygodnych!" - tym stwierdzeniem ks. Grzegorz Michalczyk, proboszcz parafii w podwarszawskich Laskach, dołącza do naszej debaty. Wzywa: - My, chrześcijanie, powinniśmy debatować, choćby dlatego, by "być zawsze gotowym wobec każdego, kto tego zażąda, uzasadnienia nadziei, która w nas jest".
Wydaje mi się, niestety, że w toczącej się dziś debacie o Kościele - widać to wyraźnie, gdy weźmie się pod uwagę treść i styl wielu artykułów i wypowiedzi - nie chodzi bynajmniej o zbliżenie się do prawdy. Cóż, walenie kijem bejsbolowym w głowę interlokutora zazwyczaj skutecznie blokuje go na dysputę o imponderabiliach. Mam wrażenie, że zarówno forma, jak i stawiane - a priori - tezy, do których dopasować trzeba resztę wygłoszonych treści, nie mają wiele wspólnego ani z debatą, ani z próbą obiektywnego osądzenia faktów.

Bijąc się w piersi, dodam, że dotyczy to nie tylko tych środowisk, które trudno posądzić o nadmiar sympatii do Kościoła i jego misji, ale także mediów (mających nierzadko w nazwie tytuł: "katolicki"), od których wymagać pewnie można więcej. "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie" - powiedział Pan Jezus, a ja myślę w tym kontekście nie tyle o liczbie przyznanych częstotliwości i miejsc na cyfrowych multipleksach, ile o darze, jakim jest świadomość misji głoszenia ewangelii i łaska zrozumienia konieczności przyjęcia innego niż "światowy" stylu działania. Wszak "oko za oko i ząb za ząb" należą już (dla chrześcijan) do minionego sposobu emocjonalnej reakcji.

Boli mnie ów siermiężny styl wszystkowiedzących i pewnych swego namaszczenia = nieomylności medialnych "mesjaszów", podobnie jak czuję niesmak, słysząc przywdziewających szaty Katona sfrustrowanych eksksięży, którzy niczym "Wujek Dobra Rada" zawsze gotowi są służyć Kościołowi skarbcem własnych mądrości, z wątpliwą wszakże wiarygodnością.

"Jesteśmy jako chrześcijanie świętym Kościołem grzesznych ludzi"

Mimo to jestem przekonany, że my, chrześcijanie, powinniśmy debatować (także na tych łamach), choćby dlatego, by - jak pisał apostoł Piotr - "być zawsze gotowym wobec każdego, kto tego zażąda, uzasadnienia nadziei, która w nas jest". Wiem, że często wiąże się to z uderzeniem się we własne piersi i uznaniem własnej grzeszności (chrześcijanom, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu, nie brakuje ku temu okazji), ale też wymaga to konsekwencji (i odwagi) w powiedzeniu: "nie", gdy przekonani jesteśmy, że - nawet za cenę doznanych upokorzeń - bronić trzeba wartości fundamentalnych, które nigdy nie mogą być przedmiotem kompromisu (rodzina, małżeństwo, wartość ludzkiego życia itp.). Ich destrukcja (ośmieszenie, wyszydzenie, dewaluacja) będzie bowiem nie tylko porażką Kościoła, ale także tragicznym w dalekosiężnych skutkach demontażem cywilizacyjnych fundamentów, na których opiera się społeczeństwo, czego zdają sobie nie uświadamiać wyzwoleni ze "staroświeckich stereotypów" domorośli majsterkowicze.

Jesteśmy jako chrześcijanie "świętym Kościołem grzesznych ludzi", w którym każdy widzi (a przynajmniej powinien widzieć i uznać) własne grzechy. Gdy przychodzi nam to z trudnością, znajdą się z pewnością tacy, którzy nam w tym pomogą. Pewnie nieraz słusznie.

"Misja Kościoła nie będzie misją mas, ale misją świadków"

Wszystkim tym, którzy boją się o przyszłość Kościoła, wyludniające się świątynie i upadek chrześcijaństwa, życzę odwagi! Misja Kościoła w nadchodzących wiekach nie będzie zapewne misją mas, ale misją świadków. Oby wiarygodnych!

"Kościół będzie przyjmować inne formy. Mniej będzie tożsamy ze społeczeństwem, bardziej stanie się Kościołem mniejszości, żyjącym wśród niewielkich, ale żywych kręgów ludzi rzeczywiście przekonanych do wiary, oddanych jej i działających w jej świetle. Właśnie dzięki temu Kościół znowu stanie się »solą ziemi «, jak powiada Pismo Święte" (J. Ratzinger).

Przeczytaj opinie innych uczestników debaty:

DOSTĘP PREMIUM