Jeden z pociągów wjechał na drugi. "Nie było hamowania"

Jak doszło do katastrofy w Chałupkach na Śląsku? Na razie wiadomo tylko, że o godz. 20.57 zderzyły się czołowo pociągi relacji Przemyśl - Warszawa i Warszawa - Kraków. Niewłaściwym torem jechał ten drugi pociąg. Maszyniści prawdopodobnie nie mieli czasu na reakcję. - Nie było hamowania - mówią pasażerowie.
W pociągu PKP Intercity Przemyśl - Warszawa było 250 osób, a w pociągu Przewozów Regionalnych Warszawa - Kraków - ok. 120. W przypadku tej drugiej maszyny trudniej o dokładne informacje, bo nie obowiązywała w niej rezerwacja miejsc. Według osób przebywających na miejscu wypadku "w obu składach mogło być mniej więcej 350 osób".



W składzie Intercity wykoleiły się lokomotywa i dwa wagony, a w pociągu Przewozów Regionalnych - lokomotywa i jeden wagon. Zdjęcia z miejsca katastrofy są wstrząsające. Widać na nich wagon, który praktycznie leży na dachu wagonu drugiego pociągu.

Na odcinku, w którym doszło do zderzenia, dozwolona prędkość wynosiła 120 km/godz. Większość pasażerów twierdzi, że "nie było czuć hamowania". Jazda była dozwolona na obu torach. Nieopodal, na trzecim torze, prowadzono prace remontowe. Co było przyczyną katastrofy? Wedle jednej z teorii mogła zawinić zła synchronizacja. - To mógł być błąd maszyn lub człowieka, który pracuje w rozdzielni i pomylił sygnały pociągów - mówi reporter TOK FM Grzegorz Kozieł.

- Na pewno do chwili, kiedy zapadnie ostateczna decyzja komisji badania wypadków kolejowych, trudno cokolwiek powiedzieć na ten temat - podkreśla ekspert rynku kolejowego Piotr Kazimierowski.

DOSTĘP PREMIUM