"Totalna" apelacja prokuratury od uniewinniającego wyroku ws. Nangar Khel

"Sąd błędnie ustalił fakty, nie ocenił wszystkich dowodów lub ocenił je wbrew logice" - pisze prok. Jakub Mytych w apelacji od wyroku uniewinniającego za zbrodnię wojenną pod Nangar Khel - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Dziś i jutro w auli Sądu Najwyższego odbędzie się rozprawa apelacyjna w precedensowym procesie o zabójstwo cywili pod Nangar Khel w Afganistanie w 2007 r.
To proces niezwykły nie tylko w Polsce, lecz także w skali Europy i świata. Sąd bada, czy żołnierze 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego służący w siłach ISAF w Afganistanie złamali prawo międzynarodowe (konwencję haską z 1907 r. i genewską z 1949 r.), które chroni cywili. I czy złamali polski kodeks zabraniający zabójstwa cywili i ostrzelania niebronionego obiektu podczas działań zbrojnych.

Prok. Mytych żąda powtórzenia procesu. "Gazeta" zwraca uwagę, że to oznacza totalną apelację prokuratury.

Dlaczego użyto moździerza

16 sierpnia 2007 r. w zasadzkę talibów przy drodze Viper wpadli najpierw Amerykanie, a potem Polacy. Z polskiej bazy Wazi-Khwa wysłano pluton szturmowy szybkiego reagowania.

Kilka godzin później na przysiółek pod Nangar Khel spadło 9 z 24 wystrzelonych granatów moździerzowych. Zabudowania koło wioski ostrzelano też z wielkokalibrowego karabinu maszynowego. Zginęło sześcioro Afgańczyków, w tym dziecko i cztery kobiety.

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM