Zawaliła się hala fabryczna. Pod gruzami nie ma ofiar

W Świebodzicach zawaliła się stara hala fabryczna. Początkowo przypuszczano, że w budynku mogli być ludzie. Straż pożarna po poszukaniu terenu wraz z wyszkolonymi psami stwierdziła, że pod gruzami nikogo nie ma.
Do zawalenia nieużywanej od dawna hali fabrycznej doszło tuż po godzinie 14. Według policji pod gruzowiskiem mogły znajdować się cztery osoby. Straż pożarna rozpoczęła poszukiwania. Na miejsce wypadku przyjechała też grupa poszukiwawcza z Wałbrzycha oraz psy poszukiwawcze.

- To gruzowisko długie na 20 m, szerokie na 10 m, a wysokie na blisko 4 m. Będą potrzebne duże siły i środki - powiedział Krzysztof Gielsa z wrocławskiej straży pożarnej.

Po kilku godzinach dolnośląska policja przekazała, że pod gruzami hali nie ma ludzi. Jedna z poszukiwanych osób skontaktowała się z policją i przekazała informację, że pozostałe osoby też są bezpieczne. Strażacy nadal przeszukują gruzowisko.

Ciąg wypadków w opuszczonym kompleksie

Opuszczony kompleks grozi zawaleniem od pięciu lat. TVP Info podaje, że to nie pierwsza katastrofa budowlana na terenie dawnych zakładów Silena. W ubiegłym roku po zawaleniu się dachu zginęły dwie osoby. Kilkakrotnie dochodziło też do pożarów. Największy miał miejsce w lipcu 2009 roku, gdy całkowicie spłonął dach nad jedną z hal. Akcja gaśnicza trwała ponad 12 godzin.

Miejscowe władze i straż pożarna od czterech lat bezskutecznie walczą o wyegzekwowanie od właściciela zabezpieczenia budynków. Sprawa kilka razy trafiała do prokuratury.

DOSTĘP PREMIUM