Z krzyżykiem na Narodowy nie wejdziesz? Awantura w prawicowej prasie

W prawicowej prasie oburzenie - katolicy dyskryminowani na Stadionie Narodowym. Kibice z krzyżykiem na piersi nie wejdą na mecz! Głos w sprawie zabrał już episkopat, a politycy PiS i Solidarnej Polski żądają wyjaśnień od minister sportu. Wszystko z powodu regulaminu PZPN-u, zgodnie z którym na Stadion Narodowy nie można wnosić ?materiałów politycznych, rasistowskich i religijnych?. Całą awanturą zaskoczony jest piłkarski związek. I wyjaśnia: Oczywiście nie chodzi o krzyżyki. Ale...
Burzę rozpętała "Gazeta Polska Codziennie". Rzecznik episkopatu ks. Józef Kloch nie wyobraża sobie, aby ktoś zabronił mu wejścia na stadion. - Gdybym szedł na mecz, specjalnie wpiąłbym sobie w klapę marynarki krzyżyk - podkreśla w gazecie.

- Ta kuriozalna decyzja wpisuje się w systematyczne zwalczanie praw ludzi wierzących w Boga na stadionach, kuriozalne stawianie religii na równi z rasizmem - grzmi w rozmowie z gazetą ks. Jarosław Wąsowicz, organizator IV Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców.

"Judaszowe srebrniki z Euro"

Duchowny nie zostawia suchej nitki na regulaminie PZPN-u. A wręcz nawołuje do bojkotu Euro 2012. - Nie interesują mnie miliony, które mamy przy tej okazji rzekomo zarobić, bo to judaszowe srebrniki - zaznacza ks. Wąsowicz.

O co ta burza? Przed meczem Polska - Portugalia Polski Związek Piłki Nożnej przygotował regulamin Stadionu Narodowego. Zgodnie z dokumentem nie można było wnosić rzeczy tak oczywistych, jak "broń, materiały wybuchowe, noże", ale i "materiałów rasistowskich, ksenofobicznych, politycznych, religijnych i propagandowych". Prawicowi politycy odczytali to jednoznacznie. I rozpoczęli walkę o krzyż. - Jeżeli zabrania się noszenia symboli katolickich, a taką wolę mają katolicy, to jest to dyskryminacja, i nie ma co nad tym dyskutować. Nikt tego nie robi na pokaz. To jest sprzeczne z konstytucją i jest to brzydka dyskryminacja - stwierdziła w rozmowie z TVN 24 Anna Sobecka, posłanka PiS.

"Nikt nie będzie sprawdzał, czy kibic ma krzyżyk"

- Nie wiem, dlaczego posłanka uznała, że chodzi o wchodzenie na mecz z krzyżykiem lub medalikiem (...) Moim zdaniem chodzi o zakaz wnoszenia proporców, transparentów z hasłami wymierzonymi w inną religię albo załatwiającymi kwestie typu: obecność TV Trwam na multipleksie cyfrowym - mówi Michał Pol, dziennikarz sportowy "Gazety Wyborczej".

- Nie wyobrażam sobie, aby ochroniarze stali i sprawdzali, kto co ma na szyi (...) A co zrobić z flagami reprezentacji Anglii, na których jest krzyż świętego Jerzego, a reprezentacja Portugalii, z którą ostatnio graliśmy, krzyż miała w herbie - dodaje Pol.

Zdziwiony całym zamieszaniem PZPN uspokaja. - Oczywiście mowa tu o wielkoformatowych materiałach propagandowych, bo przecież nikt nie będzie sprawdzał, czy kibic ma na szyi zawieszony krzyżyk lub jakikolwiek inny symbol religijny - mówi TOK FM Agnieszka Olejkowska, rzeczniczka związku.

- Dbamy o to, aby nikt w żaden sposób nie poczuł się dyskryminowany na meczach reprezentacji. Nie chcielibyśmy doprowadzić do sytuacji, że jedna religia jest faworyzowana kosztem innej - dodaje Olejkowska.



"Imprezy masowe nie są miejscem propagowania symboli"

W ogniu krytyki prawicowych polityków znalazł się nie tylko PZPN, ale także minister sportu. PiS i Solidarna Polska zażądały formalnych wyjaśnień od szefowej resortu Joanny Muchy.

Jednak nie jest to pomysł ministerstwa - na stronie Narodowego Centrum Sportu w regulaminie Stadionu Narodowego nie ma zapisu dotyczącego "materiałów religijnych". To PZPN, jako organizator meczu, opracował zakazy, i zrobił to na podstawie przepisów UEFA. - Taki regulamin obowiązuje też od dawna na wszystkich meczach reprezentacyjnych i ligowych w Polsce. Imprezy masowe nie są miejscem propagowania symboli, czy to religijnych, czy politycznych lub rasistowskich - zaznacza Olejkowska.

- Regulamin nie powstał jako kalka przepisów UEFA, ale europejska federacja też zakazuje zamieszczania materiałów o charakterze religijnym, politycznym lub rasistowskim, bo mogą one nie być akceptowane przez innych kibiców - dodaje.



Kibic z dzbankiem i papierem toaletowym

Na liście PZPN-u są jednak zakazy nieco zaskakujące. Na obrazkowej ulotce dla kibiców obok skreślonej broni zakazane jest wnoszenie "butelek, puszek, kubków i dzbanków". Nieco niżej znajdziemy "przedmioty, materiały, ubrania komercyjne i promocyjne". Nie wejdziemy też z papierem toaletowym.

Czy to znaczy, że kibice w przeszłości próbowali dostać się na mecz z dzbankiem? - Fantazja kibiców jest nieograniczona i wcale niewykluczone, że kibic chciałby wnieść na stadion napój właśnie w dzbanku. A taki szklany dzbanek to już niebezpieczny przedmiot - mówi Olejkowska.

DOSTĘP PREMIUM