Żakowski proponuje: 0,3 proc. z podatków dla konkretnych parafii

Rząd chce ?osłodzić? likwidację Funduszu Kościelnego możliwością przeznaczania przez obywateli 0,3 proc. podatku na wybrany Kościół czy związek wyznaniowy. Jacek Żakowski podpowiada lekką modyfikację tego rozwiązania. Chce, żeby pieniądze trafiały od razu na konto konkretnej parafii. - Lokalna więź społeczna zostałaby wzmocniona - argumentował w Poranku Radia TOK FM.
Zdaniem publicysty tygodnika "Polityka" przeznaczanie pieniędzy dla konkretnej parafii byłoby też dobrym sposobem weryfikacji przez wiernych działalności parafii.

Również Tomasz Wołek chciałby, żeby dać podatnikom/wiernym większą władzę. - Nawet wskazywanie konkretnej diecezji byłoby dobre - stwierdził w Poranku Radia TOK FM.



Ale według Tomasza Lisa nie ma szans na wprowadzenie takich rozwiązań. - Między pieniędzmi, którymi dysponowałaby bogata parafia w Warszawie czy we Wrocławiu, a mała na prowincji, byłaby potężna dysproporcja - uważa redaktor naczelny tygodnika "Newsweek".

"Najcenniejszy" będzie katolik wierzący, praktykujący i płacący

Lis zwrócił uwagę, że proponowane przez rząd rozwiązania będą sposobem na weryfikację religijności Polaków. - Już niedługo będą trzy grupy katolików. Pierwsza - deklarujących, że wierzą, druga - osób wierzących i praktykujących i trzecia - tych, którzy wierzą, praktykują i płacą - wyliczał.

Zdaniem Tomasza Wołka rząd wykonał krok w dobrą stronę, przedstawiając propozycję likwidacji Funduszu Kościelnego. - Kościół katolicki był prześladowany przez komunistów. Potem dostawał rekompensaty, często nadmierne. Minęło ponad 20 lat wolnej Polski i pora spróbować ułożyć relacje między państwem i Kościołem na w miarę normalnych zasadach - stwierdził publicysta.



Według rządowych planów duchowni sami opłacaliby swoje składki. Ale państwo dalej opłacałoby katechetów. Najszybciej - już w styczniu 2013 roku - miałby zacząć obowiązywać przepis pozwalający podatnikom na przekazywanie 0,3 proc. podatku dla wybranego Kościoła czy związku wyznaniowego. Według wyliczeń rządu takie rozwiązanie mogłoby dać Kościołowi katolickiemu nawet 100 mln zł rocznie.

DOSTĘP PREMIUM