Brutalna pomyłka policji. Uderzali jej głową o podłogę. "Bałam się, że nas zabiją"

Przekonani, że wchodzą do kryjówki groźnego przestępcy, policjanci dokonali interwencji w niewłaściwym mieszkaniu. Zamiast bandyty znaleźli tam parę młodych ludzi. Zanim wyjaśnili pomyłkę, ciężko ich poturbowali. - Przewrócili mnie, złapali za włosy i przeciągnęli po podłodze. Sześć razy uderzyli moją głową o ziemię - relacjonowała kobieta. Jej partner został pobity i skopany. Rzecznik policji tłumaczył to w TVN24 ?dynamizmem? akcji.


Policjanci załomotali do drzwi jednego z mieszkań przy ulicy Orkana w Katowicach, sądząc, że zaraz aresztują groźnego przestępcę. Policja dostała cynk, że w mieszkaniu przebywa poszukiwany kilkoma listami gończymi bandyta. Na interwencję wysłano oddział antyterrorystów.

- Przytrzymywałam drzwi do mieszkania, zobaczyłam mężczyznę w kominiarce, który krzyczał: "Otwieraj!". Potem zawołał: "Otwierać, policja", ale nie przedstawił żadnej legitymacji, niczego. Więc nadal napieraliśmy na drzwi, bo baliśmy się, że nas okradną - opowiadała poszkodowana podczas interwencji policji kobieta.

- Mój chłopak zawołał: "Wezwij policję!", wybrałam numer alarmowy, chciałam wyjść na balkon, krzyczeć "pomocy" do sąsiadki. I zobaczyłam, że z ogródka celuje do mnie z pistoletów około 10 policjantów - opowiadała w TVN24 dziewczyna.

Potem było jeszcze gorzej.

Brutalna interwencja policji. "Bałam się, że mnie zabiją"



- Bardzo się bałam, że strzelą we mnie, modliłam się, żeby nie strzelili. Weszłam z powrotem i zaczęłam krzyczeć (do swojego partnera - red.), że to naprawdę policja i żeby otworzył. Oni w tym momencie weszli. Widziałam, jak go rzucają na podłogę, ściągają mu spodnie, kopią go po brzuchu, po żebrach, po twarzy - dziewczynie łamie się głos. Opowiada jednak dalej.

- Popchnęli mnie na podłogę, złapali za włosy i przeciągnęli po podłodze. Zapytałam: "Co się dzieje?". Sześciokrotnie uderzyli moją głową o ziemię. I krzyczeli: "Zamknij się, k...a, zamknij się, leż!" - opowiada w TVN24 ofiara pomyłki policji. Potem policjanci kazali jej pokazać dokument tożsamości mężczyzny.

Po tym, jak stwierdzili, że to nie ta osoba, której szukali, kazali schwytanym młodym ludziom "poczekać, nie płakać, zaraz wszystko będzie dobrze". - To ja pytam: "Jak ma być dobrze, kiedy mam ząb rozwalony i poobijaną twarz?" - opisuje w TVN24 z płaczem przebieg wydarzeń pobita dziewczyna.

Według jej relacji, kiedy dowodzący akcją dowiedział się, że nastąpiła pomyłka, prosił, by się uspokoili, i zapowiedział, że zaraz wszystko się wyjaśni. Partner kobiety wciąż jednak był przytrzymywany przez jednego z policjantów. Dopiero za trzecim razem - według relacji sąsiadów pobitej pary - policji udało się znaleźć właściwe mieszkanie.

Policja: Naprawimy szkody moralne i materialne

Policja obiecała na koniec, że wszystkie szkody zostaną naprawione. Potwierdził to potem Jacek Pytel z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. Podkreślił, że katowicka policja zarządziła kontrolę akcji, zaoferował też poszkodowanym pomoc policyjnego psychologa. Jednak fatalną pomyłkę tłumaczył "dynamizmem" akcji wobec bandyty.



- To była dynamiczna akcja. Otrzymaliśmy informację, że w tym budynku ukrywa się poszukiwany bardzo niebezpieczny bandyta związany z przestępczością samochodową - opowiadał Pytel w TVN24. - Mieliśmy wiarygodne informacje, że może posiadać broń palną i nie zawaha się jej użyć. Weryfikowaliśmy tę informację, jak tylko było można. Jak pisze katowicka "Gazeta Wyborcza", adres, pod którym miał przebywać poszukiwany, wskazał policji pracownik administracji.

- Podczas wejścia zachowaliśmy procedury, policjanci powiedzieli "Policja" - bronił antyterrorystów rzecznik. - Dopiero później okazało się, że to nie było to mieszkanie - dodał. Podkreślał też, że policjanci w końcu schwytali właściwego przestępcę. - Nie uchylamy się od tego, że nastąpiła pomyłka, i od odpowiedzialności, zarówno za straty moralne, jak i materialne właścicieli tego mieszkania - podkreślił.

"Bałam się, że mnie zabiją. Pozwiemy ich"

- Nowy ząb mi nie odrośnie - kwituje pobita kobieta. - Kiedy uderzali moją głową o podłogę, byłam przekonana, że chcą mnie zabić. I jego (jej partnera) za chwilę też. Powalony przez policjantów na ziemię mężczyzna udzielał telewizji wywiadu łamiącym się, zmęczonym głosem. Miał rękę na temblaku.

- Zamierzamy ich pozwać. Będziemy z nimi walczyć. Żyjemy w cywilizowanym świecie i takie rzeczy nie powinny się dziać - zapowiedziała jego dziewczyna.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM