Paradowska o "Dniu Gniewu": Dzień był, zagniewanych zabrakło

- Ten "Dzień Gniewu" był martwy. Lepiej, żeby 21 marca pozostał Dniem Wagarowicza - tak Janina Paradowska, prowadząca Poranek TOK FM, skomentowała wczorajszy, głośno zapowiadany "Dzień Gniewu".
Wczoraj w kilku miastach Polski odbyły się demonstracje, głośno zapowiadane jako "Dzień Gniewu". Najwięcej osób - nieco ponad 200 - przeszło ulicami Warszawy. Ponad 100 osób manifestowało też w Katowicach, Bielsku-Białej, Wrocławiu i Gdańsku. W Krakowie pojawiło się kilkanaście osób. Z kolei w Białymstoku spotkało się tylko kilku młodych ludzi, ostatecznie zrezygnowali z demonstracji.



Miało być palenie kukły...

Największa demonstracja - ta warszawska - odbyła się pod hasłem "5 x NIE": "nie" dla ACTA, "nie" dla paktu fiskalnego, "nie" dla niszczenia oświaty, "nie" dla bezprawia ZUS oraz "nie" dla rządu Tuska. Manifestujący mieli też spalić kukłę przedstawiającą premiera; z tego pomysłu jednak zrezygnowali - policja ponoć tego zabroniła. Organizator Robert Winnicki z Młodzieży Wszechpolskiej jednak zapewnił: Zrobi to jakaś "mała, niezorganizowana grupa" nad Wisłą.

"Dzień Gniewu"? Zagniewanych zabrakło...

- Wczoraj słyszałam relację z tej manifestacji - komentowała "Dzień Gniewu" w Poranku TOK FM Janina Paradowska, prowadząca w TOK FM i publicystka "Polityki". - Jakiś jeden człowiek wznosił jakieś antyrządowe hasła, ale też słyszałam okrzyki anty-Kaczyńskie. Ten "Dzień Gniewu" był martwy, lepiej żeby 21 marca pozostał Dniem Wagarowicza - skonstatowała.

DOSTĘP PREMIUM