"Opowieści o 65-letnich staruszkach to dyrdymały. Statystycznie taki człowiek jest młodym koniem i może pracować"

- Czy w porządku jest, żeby ludzi, którzy są w pełni sił, utrzymywali inni? - pytał w TOK FM Wojciech Maziarski. I odpowiadał: Moim zdaniem to nie jest w porządku. Wg publicysty "GW" statystyczny Polak w wieku 65 lat nie jest niedołężnym staruszkiem i może pracować. - Przestańmy biadolić i robić z siebie nieszczęśników. Nie żyjemy w Somalii - grzmiał.


Maziarski swoją bardzo dobrą ocenę kondycji Polaków opiera na "mapie świata z podziałem na strefy długości życia i jakości". - Uświadommy sobie, że my w Europie Środkowej jesteśmy w II lidze światowej. I aspirujemy do I ligi, gdzie długość życia jest najdłuższa. Te wszystkie opowieści o tych 65-letnich staruszkach to są dyrdymały. Bo w Polsce statystycznie taki człowiek jest młodym koniem i może pracować - stwierdził publicysta związany z "Gazetą Wyborczą".



Wojciech Maziarski nie ma wątpliwości, dlaczego w debacie emerytalnej brakuje takich argumentów. Jak mówił, może zadawać mocne pytania, bo "na szczęście" nie jest politykiem i nie musi walczyć o głosy wyborców.

- Przestańmy biadolić i robić z siebie nieszczęśników. Nie żyjemy w Somalii czy biednym zakątku Azji - ale w środku Europy, gdzie żyje się długo i zamożnie - ocenił.

Kto jest rzecznikiem rządu?

Dominika Wielowieyska nie ma wątpliwości, że twarde dane statystyczne powinny służyć do pokazywania Polakom korzyści z długiej pracy. - Statystyki pokazują, że przechodzący na emerytury - 60-letnie kobiety i 65-letni mężczyźni - żyją jeszcze bardzo długo. Z tego punktu widzenia krótka praca i szybkie wypłacanie emerytury jest dla nich bardzo niekorzystne. Ciągle jeszcze nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że emerytura będzie tak wysoka, jak sobie na nią zapracujemy. Im dłużej pracujemy, tym wyższa będzie emerytura. Musimy więc namawiać ludzi do tego, żeby dłużej pracowali. Bo inaczej będą żyli w nędzy.



Taką argumentacją dziennikarka "Gazety Wyborczej" zasłużyła według Dominika Zdorta na miano rzecznika rządu. - Rolą dziennikarza jest szukanie dziur w projektach, a nie chwalenie - mówił dziennikarz "Rzeczpospolitej".

Według Zdorta owymi dziurami jest np. to, że "kobiety, opiekując się wnukami, teraz będą musiały pracować". - Wedle badań tylko 9 proc. kobiet zajmuje się wnukami. A poza tym państwo zaproponowało, żeby kobiety, które chcą się zająć wnukami, zatrudniały się oficjalnie. Wtedy państwo będzie za nie płaciło składki - odpierała zarzuty Wielowieyska.

Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" przyznała, że poczuła się urażona zarzutami Dominika Zdorta. - Nazwanie mnie rzecznikiem rządu jest obraźliwe - powiedziała.

Czas zejść na ziemię

Wszystkim, którzy chcą, żeby Polacy pracowali dłużej, odpowiadał w "Komentarzach Radia TOK FM" Roman Kuzimski. - Niech ci ludzie zejdą na ziemię i zobaczą, jak wygląda polski pracownik. Chcielibyśmy oczywiście pracować do 67 lat, a nawet do nawet 87. Ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Średni czas pracy spawacza to 25 lat. Chłopak zaczyna pracę jako spawacz, kiedy ma 18 lat i po 25 latach lekarz nie dopuszcza go do pracy - mówił wiceprzewodniczący Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność".

Kuzimski zacznie dziś - razem z kolegami z gdańskiej "S" - protest przed KPRM. - My będziemy pikietować przez 24 godziny. Jutro o 14 zmienią nas koledzy ze śląsko-dąbrowskiej "S". Taki protest potrwa do 30 kwietnia, kiedy to w Sejmie odbędzie się głosowanie nad naszym wnioskiem w sprawie referendum - powiedział w TOK FM. - Zebraliśmy 2 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego. Chcielibyśmy, żeby politycy spełnili oczekiwanie tych 2 mln ludzi - dodał.

Po sejmowym głosowaniu w sprawie referendum władze "Solidarności" zdecydują, czy protest będzie kontynuowany.

DOSTĘP PREMIUM