Heroina przyszła pocztą. Handel w erze internetu

200 złotych za 70 porcji heroiny. Nie trzeba znać żadnego dilera. Wystarczyły komputer z dostępem do internetu i karta kredytowa. ?Gazeta Wyborcza? zrobiła prowokację i pokazała, jak wygląda handel narkotykami w erze internetu.
Do zakupu heroiny na giełdzie w sieci zachęcają użytkownicy jednego z forów internetowych. - Korzystając z niej, pozostaniesz całkowicie anonimowy - zapewniają. Dziennikarka "Gazety" przeszła zaproponowaną przez nich drogę, z której może skorzystać każdy użytkownik internetu. Na stronę można wejść tylko przez zmieniający numer IP komputera program TOR. Korzystają z niego ludzie chroniący swoją anonimowość, czasem pozostający w konflikcie z prawem. Nie tylko pedofile. Także działacze opozycji demokratycznej w takich krajach jak Chiny czy Białoruś, gdzie tępiona jest krytyka władzy.

Narkotyk przyszedł pocztą po kilku dniach. Cienka biała koperta nie miała adresu zwrotnego, tylko pieczątkę poczty z Amsterdamu. Z heroiny z koperty diler narkotyków mógłby wyprodukować 40-70 działek. Jedna kosztuje od 40 do 100 zł. Czarnorynkowa wartość amsterdamskiej przesyłki to nawet 4 tys. zł. Prof. Roman Wachowiak z pracowni toksykologii ZMS: - To 72-procentowa heroina. Ogromne stężenie. Te pół grama może zabić trzy osoby.

- Wszczynamy śledztwo, by ustalić sprzedawcę. Będziemy współpracować z policją w Holandii - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. I przyznaje, że mechanizm działania giełdy Silk Road to dla policji nowość. - Mamy narzędzia do pracy w sieci, ale dotychczas staraliśmy się tropić tam pedofilów. Wykrycie sprzedawcy, który używa TOR-u, także będzie bardzo trudne.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM