Jest przetarg na śmigłowce dla armii. Na 26 śmigłowców

Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło przetarg na śmigłowce dla polskiej armii. Resort chce na początek kupić 26 maszyn. A eksperci mówią, że wojsko potrzebuje dwustu.
Szef MON Tomasz Siemoniak podkreślił, że potrzeby wojska w tej dziedzinie są dużo większe, ale przetarg to "pierwszy krok" w dobrym kierunku. Zaznaczył, że z efektów przetargu skorzystają wszystkie rodzaje sił zbrojnych. - Skorzystają wojska lądowe i marynarka wojenna, która otrzyma siedem śmigłowców, jak również siły powietrzne - powiedział w TOK FM.

Eksperci mówią o zapotrzebowaniu na 200 helikopterów. Póki co, 16 śmigłowców ma zasilić wojska lądowe, wśród siedmiu dla marynarki cztery mają być zdolne do zwalczania okrętów podwodnych, a trzy to maszyny poszukiwawczo-ratownicze. Kolejne trzy dla sił powietrznych także mają służyć akcjom ratunkowym.

Minister zapowiedział, że w następnych latach MON planuje kolejne przetargi na śmigłowce. Śmigłowce mają służyć jako wsparcie bojowe, ratownicze, ale także transport dla VIP-ów. Dlatego MON szuka uniwersalnej platformy, której serwis będzie można zapewnić w Polsce. Jednym z warunków jest także konieczne szkolenie na symulatorach w kraju.

Dostawy nowych śmigłowców powinny zakończyć się w roku 2017. Ostatnie śmigłowce - pięć Mi-17 - MON kupiło w 2010 r. dla kontyngentu afgańskiego. Minister obrony Bogdan Klich mówił wtedy, że zakup wynikał z pilnej potrzeby i "jest to ostatnia partia śmigłowców produkcji, nazwijmy to, poradzieckiej".

DOSTĘP PREMIUM