Są wnioski po katastrofie pociągów: Tzw. wskaźnik Pc2 mógł zmniejszyć rozmiary tragedii

Są pierwsze po katastrofie pociągów w Szczekocinach zalecenia dotyczące bezpieczeństwa. Najważniejsze z nich to gaszenie jednego z trzech świateł lokomotywy, gdy jedzie ona lewym torem, w celu poinformowania o tym maszynisty pociągu z przeciwka: - Jeśli tak by było pod Szczekocinami, to katastrofa miałaby mniej tragiczne skutki - uważa szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych, Tadeusz Ryś.
Przesłana przez Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych (PKBWK) do Urzędu Transportu Kolejowego lista zaleceń liczy pięć punktów. Najważniejszy mówi o sposobie oświetlenia lokomotywy w przypadku jazdy po lewym torze - czyli w sytuacji, w jakiej pod Szczekocinami znalazł się pociąg InterRegio "Matejko" z Warszawy do Krakowa.

Lokomotywy mają trzy reflektory: dwa w jednej linii, jak samochód, oraz dodatkowy nad kabiną. Przy normalnej jeździe na biało świeci się komplet. Zalecenie mówi, iż w przypadku jazdy po lewym torze zamiast jednego z dolnych białych świateł powinno być zaświecone czerwone (pro forma, bo i tak z dystansu jest niewidoczne).

Czy tzw. wskaźnik Pc2 zmniejszyłby rozmiary tragedii?

Co by to dało? Maszynista, widząc w nadjeżdżającym z przeciwka pociągu jedno górne i jedno dolne białe światło, zdawałby sobie sprawę, że skład porusza się swoim lewym torem. Mógłby wcisnąć przycisk "radio stop" i zacząć hamowanie. W opinii szefa Państwowej Komisji Badań Wypadków Kolejowych Tadeusza Rysia, gdyby ten postulat był stosowany w czasie katastrofy w Szczekocinach, to mógłby zmniejszyć jej skutki.

Przepisy kolejowe przewidują oznakowanie o symbolu Pc2, ale stosuje się je tylko na liniach, na których urządzenia zabezpieczające ruch nie są przystosowane do jazdy po lewym, niewłaściwym torze. Komisja uważa, że Pc2 należy używać w każdej sytuacji, czyli także na szlakach dostosowanych do jazdy po torze lewym. A takim była linia Starzyny - Sprowa.

Dlaczego wskaźnik Pc2 nie był używany na linii Starzyny -Sprowa?

O wskaźniku Pc2 głośno było w środowisku maszynistów zaraz po katastrofie pod Szczekocinami. Wielu z nich uważa, że rezygnacja przed laty z używania Pc2 na liniach dostosowanych do jazdy po lewym torze była błędem.

- Ale takie oświetlenie lokomotywy nie zapobiegłoby katastrofie pod Szczekocinami - mówi nam jeden z mechaników jeżdżący ekspresami m.in. po Centralnej Magistrali Kolejowej. - Po zmroku wyłowienie, iż wiązka światła składa się z dwóch, a nie trzech białych reflektorów, możliwe jest z dystansu 500 m, może kilometra. To o wiele za mało, by zatrzymać oba pociągi jadące ponad 100 km/h. Ale mechanicy na pewno zdążyliby częściowo wyhamować, zmniejszając skutki tragedii - dodaje.

Po katastrofie: Zalecenia dot. bezpieczeństwa i szkoleń

Drugi postulat komisji mówi o opracowaniu dodatkowego wskaźnika przypominającego maszyniście o zakazie dalszej jazdy po torze przeciwnym do zasadniczego, jeśli na semaforze nie miał kompletu uprawniających do tego sygnałów. Poza tym komisja zgłosiła postulaty dotyczące sposobu kontroli urządzeń i szkoleń pracowników. Przewodniczący komisji Tadeusz Ryś wnioskuje o ich "pilne wdrożenie". List Rysia do p.o. prezesa UTK Krzysztofa Dyla opublikowało forum Info Kolej.

W katastrofie pod Szczekocinami zginęło 16 osób, a 57 odniosło rany.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Są wnioski po katastrofie pociągów: Tzw. wskaźnik Pc2 mógł zmniejszyć rozmiary tragedii
Zaloguj się
  • peter-123

    Oceniono 1 raz 1

    Ot ekspert, co by bylo , gdyby bylo , ale nie bylo.

  • falowod

    Oceniono 1 raz 1

    Tygodnik NIE od 20 lat opisuje wypaczenia i przekrety na kolei.I nikt z rzadzacych sie tym nie zainteresowal.
    Olewano te publikacje!
    2 latat temu opisano przekret z szynami i dopiero po ostatniej katastrofie NIK odkryl ze robiono przekret z szynami:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX