Koniec projektu INDECT? MSW przestraszyło się systemu wykrywania "zachowań nietypowych"

Wszechobecne kamery naszpikowane mikrofonami i czujnikami ruchu - to INDECT, inteligentny system monitoringu przestrzeni i internetu. Mogła z niego korzystać władza albo prywatne firmy. Okazuje się, że kilka dni temu MSW wycofało się z tego projektu - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Prace nad projektem badawczym INDECT - innowacyjnymi technikami wykrywania "zachowań nietypowych" - trwają od 2009 r. Projekt w 75 proc. finansuje Unia Europejska (wyłożyła 15 mln zł), a koordynuje krakowska Akademia Górniczo-Hutnicza. Pomagało jej kilkunastu partnerów, w tym inne uczelnie polskie i zagraniczne, ale także polskie służby, Komenda Główna Policji, Komenda Główna Straży Granicznej czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. W przyszłości miały z programu korzystać służby specjalne, np. ABW.

Jednak w piątek nieoczekiwanie na stronach MSW pojawiło się enigmatyczne oświadczenie, w którym resort oznajmił, że wycofuje się z projektu. Jako powód decyzji podano, że "policja dysponuje już wystarczającymi środkami do wykrywania zagrożeń porządku publicznego". Najprawdopodobniej ministerstwo przestraszyło się fali protestów, do których w ostatnich tygodniach nawoływano w internecie, przyrównując INDECT do ACTA. Posłanka PiS Barbara Bubula nazwała INDECT "orwellowskim system wielkiej inwigilacji".

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM