Lista błędów w sprawie zabójstwa generała Papały

Motyw finansowy, zemsta mafii pruszkowskiej oraz Edward Mazur, domniemany zleceniodawca z USA - to tylko niektóre z wersji zabójstwa generała Marka Papały, które brano pod uwagę podczas 14-letniego śledztwa. Dziś okazuje się, że motywem był napad rabunkowy - próba kradzieży samochodu komendanta głównego policji.
Blisko 14 lat musiało upłynąć od śmierci generała Marka Papały, by w śledztwie nastąpił sensacyjny przełom. W poniedziałek 23 kwietnia o świecie śledczy zatrzymali pięć osób, w tym dwie pod zarzutem zabójstwa szefa policji. Jedną z nich jest wytypowany już 10 lat temu Igor Ł. ps. "Patyk", złodziej samochodów, który 25 czerwca 1998 roku, a więc w dniu zabójstwa generała, był na miejscu zbrodni.



"Patyk" wytypowany już w 2002 roku. I nic

- Potencjalny cyngiel został wytypowany przez analityków policyjnych już w 2002 roku. Nikt nie chciał podjąć wobec niego czynności operacyjnych i procesowych - mówiła w 2010 roku tygodnikowi "Wprost" osoba, która przedstawiła do wglądu dokumenty z pracy zespołu badającego nieprawidłowości w śledztwie dotyczącym morderstwa szefa policji.

"Patyk" od początku nie zaprzeczał, że był w miejscu zabójstwa. Twierdził, że miał zamiar ukraść jeden z samochodów stojących na parkingu.

Według policyjnych analiz, o których już wtedy pisał dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski we "Wprost", "Patyk" w zeznaniach dotyczących zabójstwa generała Marka Papały nie mówił całej prawdy i ukrywał istotne dla sprawy fakty. "Niezrozumiały jest dla nas sposób, w jaki Igor Ł. był traktowany jako świadek w sprawie zabójstwa generała Papały. Igor Ł. nie został okazany żadnym świadkom, którzy przebywali na miejscu zdarzenia i widzieli w różnych odstępach czasu NN osobnika - osobników" - napisano w policyjnej analizie.

To w zeznaniach "Patyka", który miał wtedy status świadka koronnego w innej sprawie, pojawił się między innymi wątek udziału w zabójstwie dwóch gangsterów - Ryszarda Boguckiego i "Słowika".

Od lutego 2010 roku ich proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Na przełom kwietnia i maja zaplanowane zostały ostatnie rozprawy. Oskarżonym grozi dożywocie, żaden z nich nie przyznaje się do winy.

To oni - Bogucki i Andrzej Z.

Boguckiego prokuratura oskarżyła o obserwowanie miejsca zabójstwa, a także o bezskuteczne nakłanianie w 1998 roku gangstera Zbigniewa G. do zabicia byłego szefa policji za 30 tysięcy dolarów. Z kolei Andrzejowi Z., pseudonim "Słowik", zarzucono nakłanianie do zabójstwa Papały za 40 tysięcy dolarów płatnego zabójcy Artura Zirajewskiego. Ten ostatni zmarł po przedawkowaniu leków w gdańskim areszcie. Prawdopodobnie szykował się do ucieczki.

Oprócz Zirajewskiego nie żyje już sześć osób, które do tej pory podejrzewano o związek z zamordowaniem generała Papały. Wśród nich jest m.in. Nikodem Skotarczak ps. "Nikoś", szef trójmiejskich gangsterów. To jemu i jego ludziom - według zeznań Zirajewskiego - polonijny biznesmen Edward Mazur miał zlecić zabicie szefa policji. Jednak ta wersja z uwagi na rozbieżności w zeznaniach od początku wydawała się mało prawdopodobna.

Edward Mazur niewinny? Zirajewski niewiarygodny?

Edward Mazur, polonijny biznesmen z Chicago, jest w Polsce podejrzany o zlecenie zabójstwa gen. Papały. Za rządów SLD w 2005 r. Polska wysłała do USA wniosek o jego ekstradycję. Później, już za kadencji ministra Ziobry, Mazur został aresztowany. Zarzuty opierały się na zeznaniach Zirajewskiego.

Amerykański sędzia odmówił ekstradycji, twierdząc, że zeznania "pospolitego przestępcy" to za mało, by wydać Polsce amerykańskiego obywatela, i zwolnił przebywającego w areszcie Mazura do domu. Polscy prokuratorzy zapowiadali, że nadal zbierają dowody na udział Mazura w zbrodni, i mówili, że gdy takie zgromadzą, ponowią wniosek.

W rozmowie telefonicznej z RMF FM biznesmen powtórzył dziś, że nigdy nie miał nic wspólnego z zabójstwem Marka Papały. - Jest to informacja inna, cały czas były oszustwa powielane - powiedział Mazur dziennikarzom RMF FM.

Ziobro: Miller winny ucieczki Mazura

W 2010 roku ugodą zakończył się proces wytoczony przez Leszka Millera Zbigniewowi Ziobrze za słowa b. ministra sprawiedliwości z 2007 r., że b. premier "zadeptywał" miejsce zabójstwa Marka Papały w 1998 r. i jest odpowiedzialny za "ucieczkę" z Polski Edwarda Mazura.

Miller pozwał Ziobrę za jego słowa jako ministra rządu PiS z lipca 2007 r., gdy amerykański sąd nie zgodził się na ekstradycję Mazura, podejrzanego o zlecenie zabójstwa Papały. Ziobro mówił wtedy, że SLD się z tego cieszy; że Miller "zadeptywał" miejsce zbrodni, a jego rząd nie robił nic, by sprowadzić Mazura do Polski.

Gdy Miller zapowiedział proces, Ziobro replikował, że jest on "osobiście politycznie odpowiedzialny za umożliwienie ucieczki Edwarda Mazura z Polski" w 2002 r. (zatrzymano i przesłuchano go wtedy w sprawie zabójstwa, ale został wypuszczony i wyjechał z Polski). Miller zaprzeczył słowom Ziobry, od którego żądał przeprosin i wpłaty 30 tys. zł na cel społeczny. Przez długie miesiące sąd w tej sprawie przesłuchiwał wielu świadków - głównie mieszkańców bloków z miejsca zabójstwa Papały.

W sprawie zabójstwa szefa policji przesłuchano ok. 400 świadków, kilkudziesięciu z nich wielokrotnie. Czynności śledcze podejmowały UOP, ABW i prokuratura m.in. w USA, Szwecji, Austrii i w Niemczech.

DOSTĘP PREMIUM