Przez 12 lat "Patyk" sypał innych. Dziś to on ma zarzut zabójstwa. Jak to się stało?

Igor Ł., ps. "Patyk", przez lata był najważniejszym świadkiem oskarżenia ws. zabójstwa gen. Marka Papały. W środę Ł. jednak aresztowano i postawiono mu zarzut zabójstwa. Dlaczego dopiero teraz? - To przez wypaczenie instytucji świadka koronnego - odpowiada były prokurator krajowy, Kazimierz Olejnik.
Jak to się stało, że ustalenie obecnej wersji wydarzeń ws. zabójstwa gen. Papały - morderstwo na tle rabunkowym, za którym miał stać Igor Ł. i jego gang - zajęło prokuraturze tyle czasu? Kazimierz Olejnik, który był zastępcą prokuratora generalnego w latach 2003-2006, przyznaje, że w trakcie postępowania na pewno popełniono wiele błędów. - Dlatego tak dobrym pomysłem było powołanie nowej grupy prokuratorskiej. Nowe spojrzenie zapewniło sprawie nowe ustalenia - uważa.

"Świadkowie koronni? Potrzeba zmian"

Dalej zaznacza, że największym błędem było wypaczenie instytucji świadka koronnego. - Po kolejnych wpadkach, sprzecznych zeznaniach różnych świadków rodzi się pytanie o przyszłość tej instytucji - mówi prokurator w rozmowie z Gazeta.pl. - Zeznania świadków koronnych często traktuje się bezkrytycznie, prokuratorzy mają tendencję, by za bardzo na nich polegać. Są w kraju takie jednostki prokuratury, w których ten status pewnie przyznaje się zbyt szybko i zbyt często - mówi Olejnik.

I dodaje, że potrzebna jest głęboka refleksja, która pozwoli usprawnić działanie tej instytucji, ale przy okazji "nie wyleje dziecka z kąpielą", likwidując całkowicie w gruncie rzeczy bardzo potrzebne narzędzie na kanwie jego złego stosowania.

"Istnieją przesłanki do wznowienia działań"

"Ogromny problem prawny" pojawia się według prokuratora w przypadku innych spraw, w których Igor Ł. był świadkiem koronnym. - To m.in. na podstawie jego zeznań skazano bardzo wielu ludzi. Tymczasem w świetle wczorajszych doniesień łódzkiej prokuratury te jego zeznania stanęły pod znakiem zapytania. Małe kłamstewka rodzą nieufność i być może istnieją przesłanki do wznowienia działań procesowych - uważa Olejnik.

Według niego ewentualne wznowienie działań procesowych jest w takiej sytuacji prawnie dopuszczalne, gdyż wyroki zapadły przynajmniej w części "na podstawie wadliwych dowodów". - Tym bardziej jeżeli okaże się, że w sprawie zabójstwa gen. Papały to rzeczywiście Igor Ł. strzelał. W takim przypadku jego status świadka koronnego zostanie automatycznie anulowany, a jego zeznania będą musiały być poddane ponownej analizie - dodaje.

Na miejscu zabójstwa znalazł się "przypadkiem"

Do środy "Patyk" był jednym z najważniejszych świadków prokuratury w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. W latach 90. należał do złodziejskiej elity, która kradła w stolicy luksusowe samochody. Według jego dotychczasowych zeznań 25 czerwca 1998 roku też miał ukraść auto, ale zamiast tego stał się niechcący świadkiem morderstwa - przypadkowo na tym samym warszawskim parkingu, na którym chciał dokonać kradzieży, zabito bowiem także byłego szefa policji.

To nie była jedyna sprawa, w której zeznawał Igor Ł. Był jednym z najważniejszych świadków koronnych w różnych sprawach - od korupcji w policji stołecznej, legalizacji kradzionych aut przez mokotowski wydział komunikacji do kradzieży wartych miliony złotych limuzyn. Wiele osób skazano w dużej mierze właśnie na podstawie jego zeznań. To w trakcie jednego z takich zeznań "Patyk" ogłosił, że na miejscu zabójstwa gen. Papały widział Ryszarda Boguckiego, który wraz z Andrzejem Z., "Słowikiem", nadal ma zarzut zlecenia zabicia ówczesnego szefa policji.

Tymczasem, jak podała w środę łódzka prokuratura, za tym zabójstwem ma stać nie Bogucki czy "Słowik", lecz właśnie Igor Ł. i jego dawny gang. Celem "Patyka" tamtego wieczoru miał być samochód Marka Papały. Prokuratura nie podała dokładnego przebiegu całego zdarzenia, ale wiadomo, że broń w ręku trzymał właśnie "Patyk", a po oddaniu śmiertelnego strzału przestępcy zbiegli.

DOSTĘP PREMIUM