Pan Daniel studiuje dziennie. Ma 65 lat i zaskoczył swoich wykładowców

Na imprezy studenckie na razie nie chodzi, ale nie wyklucza. Pan Daniel spod Lublina studiuje na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, na pierwszym roku matematyki na studiach dziennych. Studiuje, bo zawsze o matematyce marzył. I teraz postanowił to marzenie spełnić.
Pan Daniel ma 65 lat. Od kilku lat jest na emeryturze, ale nie chciał bezczynnie siedzieć w domu. Poszedł na studia dzienne, dostał się i studiuje tak jak inni, bez taryfy ulgowej. Matematyka to nie pierwsze studia pana Daniela. Tuż po szkole średniej ukończył elektronikę na politechnice. Przez ponad 30 lat pracował w fabryce śmigłowców WSK w Świdniku pod Lublinem jako specjalista automatyk. Dziś na ćwiczenia i wykłady przyjeżdża na uczelnię na rowerze.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Panie Danielu, skąd pomysł na studia i do tego stacjonarne?

Pan Daniel: Czekałem już od ponad pięciu lat na studia zaoczne, ale - niestety - matematyki zaocznej nie ma. Uznałem więc, że jeżeli mam spełnić życiowe marzenie to najwyższa pora, dlatego zdecydowałem się na dzienne. Gdyby były zaoczne, byłoby mi łatwiej. Początkowo myślałem, że nie dam rady tak codziennie przyjeżdżać. Ale jednak się udaje. Liczę, że pierwszy rok zaliczę, a co będzie dalej zobaczymy. Staram się uczęszczać na wszystkie zajęcia. Na większości jestem.

Dlaczego właśnie matematyka?

To moje marzenie jeszcze ze szkoły średniej. Chodziłem do Technikum Łączności w Krakowie. Matematyka szła mi bardzo lekko i chciałem podjąć studia matematyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ale profesor mi odradził. Mówił, że po matematyce nie będzie łatwo z pracą, że w najlepszym przypadku będę belfrem. "A to nic dobrego ci nie rokuje" - tak mi powiedział mój profesor. I wybrałem politechnikę, kierunek elektroniczny. A matematyka została jako marzenie do zrealizowana na przyszłe lata. Dziś to jest takie spełnienie młodzieńczego romantyzmu, kiedy siedziałem do piątej nad ranem i cieszyłem się, że mam ten właściwy wynik.

Płaci pan za studia?

Nie, nie płacę. (Na UMCS usłyszeliśmy, że wiek nie ma znaczenia. Zgodnie z Ustawą o szkolnictwie wyższym, studia dzienne są bezpłatne - przyp. red.)

Panie Danielu, jaka była reakcja grupy czy wykładowców, jak pan się pojawił na zajęciach. Bo pewnie nawet wykładowcy są często młodsi od pana.

Z całą moją grupą dogaduję się bardzo dobrze. Tu nie ma problemów. Natomiast reakcja przede wszystkim ze strony profesorów, jest taka można byłoby powiedzieć, dziwna. "Stary, siwy, co on tu robi" - tak chyba myślą. Faktycznie, zwłaszcza na początku, czułem taką presję, że moje miejsce już gdzie indziej, na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, w ogródku czy na działce.

A w ogóle spotkał się pan z jakimiś docinkami, uwagami na temat wieku?

Ze strony młodzieży nie. A ze strony wykładowców, miałem takie odczucia, że ich zdaniem nie powinno mnie tu być. Ale teraz może się uodporniłem i wszyscy się przyzwyczaili. Początkowo to tak traktowano, że "pochodzi dwa tygodnie i mu się odechce". A jednak dalej studiuję. Każdy szuka sposobu na życie. A to dla mnie jest właśnie teraz taki sposób na życie. Mógłbym się odizolować, choroby by mnie zaczęły dopadać. To jest taki mój wybór - czy słuszny? Życie pokaże.

Jak było z zaliczeniami przy zaliczaniu pierwszego semestru?

No, było różnie. Wydawało mi się, że algebra nie jest mi rzeczą obcą, a jednak kolokwium zawaliłem całkowicie, uzyskując na 15 możliwych tylko 2 punkty. Ale na egzaminie jakoś się odkułem. I zaliczono mi go z wynikiem 3,5. Z pozostałych miałem jedną piątkę, jedną czwórkę i dwa razy po 3,5.

A jaki jest stosunek rodziny do pana studiowania?

Myślę, że córka mnie podziwia. Nawet, jak mówi, w swoim środowisku pracy chwali się tym faktem i jest chyba ze mnie dumna. Żona traktuje to chyba z lekkim przymrużeniem oka, ale też elementy podziwu są widoczne.

Nie pukała się w głowę i nie pytała: po co ci to?

Oczywiście, są takie momenty, że jest to w formie wypominania, ale ogólnie nie. Przecież wiem, co robię.

A studenckie imprezy?

Było to dla mnie miłe, gdy młodzież z mojej grupy podeszła i na jedną z imprez integracyjnych zostałem zaproszony. Nie poszedłem, bo nie chciałem im psuć zabawy swoim wiekiem i wyglądem. Na razie podziękowałem, ale powiedziałem, że może kiedyś w Bieszczadach, na drugim, trzecim roku może się spotkamy.

Na co pan jeszcze znajduje czas poza studiami?

Staram się na wszystko. Na rower czy na wyjazd na działkę. A przy okazji spełniam marzenie.

DOSTĘP PREMIUM