Grozi nam refundacyjny paraliż, bo minister zdrowia nie płaci ekspertom. "Jesteśmy lekceważeni"

Rada Przejrzystości, która opiniuje leki, nie dostała ani złotówki za swoją pracę. Nie chce dłużej pracować za darmo. A bez ekspertów nie będzie nowych leków na liście refundacyjnej - pisze "Gazeta Wyborcza".
- Jesteśmy lekceważeni przez ministra zdrowia. Od lutego nie dostaliśmy nic za naszą pracę, osoby spoza Warszawy wręcz do niej dopłacają. Nie możemy pozwolić, by dłużej nas tak traktowano - mówi "Gazecie" jeden z członków Rady Przejrzystości.

Dziś na posiedzeniu Rady ma paść propozycja, by zawiesić dalsze jej prace do czasu, aż minister zdrowia wreszcie wyda rozporządzenie o wynagrodzeniu dla ekspertów.

"Gazeta" ostrzega, że zawieszenie prac Rady minister odczuje dotkliwie: "W praktyce oznaczać to będzie bowiem refundacyjny paraliż. Bez opinii Rady Przejrzystości ministrowi nie wolno wpisywać na listę refundacyjną nowych leków. Nie może też zdecydować, by jakiś lek już na nią wpisany dostawała ze zniżką większą niż dotąd grupa chorych. Nie będzie więc możliwości »gaszenia pożarów «, czyli szybkich reakcji na kłopoty pacjentów z kupnem leków. Tak było np. w lutym, kiedy Rada zbierała się nawet trzy razy w tygodniu, by jak najszybciej przywrócić dzieciom i chorym na raka prawo do zniżek na ponad 800 leków. Do tej pory Rada zebrała się 11 razy".

DOSTĘP PREMIUM