Czapiński w TOK FM: Mentalność "igreków" jest kształtowana przez memy, a nie mamy

My rozumiemy, co starsi do nas mówią. To starsi nie do końca rozumieją, co mówimy my - przekonywał w TOK FM Jan Czapiński, student Uniwersytetu Warszawskiego, przedstawiciel pokolenia "igreków". - "Igreki" rodziły się w momencie, gdy w użycie wchodził internet. I tak naprawdę w nim się wychowały. Ich mentalność jest kształtowana przez memy, a nie mamy - mówił z kolei jego ojciec, psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński.
Rozmowa w TOK FM to pokłosie wywiadu, który Jacek Żakowski przeprowadził w "Polityce" z Dorotą "Dodą" Rabczewską. Po opublikowaniu rozmowy w kolejnym numerze tygodnika Żakowski rozmawiał z prof. Czapińskim. Wywiad zaczął pytaniem: "Co z tą Dodą?" i konstatacją: "To kompletnie inne zwierzęta niż my". - Doda to radykalna kwintesencja pokolenia Y - mówił prof. Janusz Czapiński. Podkreślał przy tym, jak dalece różni się pokolenie Y od pokolenia X, czyli dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków.

W środę prof. Janusz Czapiński wraz z synem Janem i Piotr Najsztub gościli w "Popołudniu Radia TOK FM". - Czym się różnią "iksy" od "igreków" - pytał prowadzący program Grzegorz Chlasta. - Mniej więcej datą urodzenia. Ale oprócz tego jest ogromna przepaść, bo "igreki" rodziły się w momencie, gdy w użycie wchodził internet. I tak naprawdę w nim się wychowały. Ich mentalność jest kształtowana przez memy, a nie mamy - tłumaczył prof. Czapiński.

Socjolog przyznał, że pokolenia zawsze się między sobą różniły, jednak nigdy nie było tak przyspieszonej zmiany sposobu myślenia, technologii. - Kiedy ja dostaję nową komórkę, to ustawia mi wszystko syn, bo ja nie jestem w stanie tego zrobić. To jest kompletna zmiana sposobu uczestniczenia w czymkolwiek, w kulturze, w polityce; w życiu społecznym - opowiadał prof. Czapiński.

"To starsi mają problemy z nami"

- Czy macie kłopoty z dogadaniem się ze starszymi? - zapytał Chlasta Jana Czapińskiego, studenta Uniwersytetu Warszawskiego. - My rozumiemy, co do nas mówią. To starsi nie do końca rozumieją, co mówimy my - zaznaczył gość TOK FM. - Na przykład nie bardzo potrafią wykorzystać potencjał mediów społecznościowych. My potrafimy stworzyć ruchy oddolne, za pomocą Facebooka skrzyknąć kilkaset osób i doprowadzić do zdjęcia reklamy wielkoformatowej. Nie wyobrażam sobie, żeby ojciec czy którykolwiek z panów założył podobną [interwencyjną - red.] stronę na Facebooku - mówił Jan Czapiński.

- To właśnie jest ważne - podkreślił prof. Czapiński. - Młodzi potrafią wzburzyć morze, powołać do życia lobby tak silne, że obaliło ACTA w Polsce i zmieniło zdanie premiera. Ale czy był ciąg dalszy w postaci organizacji, czy ktoś zna telefon do przeciwników ACTA? - pytał retorycznie. - Ja bym zaczął od założenia jakiegoś stowarzyszenia. W przypadku "igreków" nie ma tworzenia żadnej organizacji, która miałaby jakiś dłuższy żywot, nie ma żadnej struktury. Jest wspólnota myśli i działania - opisywał socjolog.

Armie z piasku

- To są armie z piasku - uważa Najsztub. - Ja się boję, co będzie za 40 lat. Jeśli życie społeczne będzie tworzone z form z piasku, które [po spełnieniu funkcji - red.] będą się rozpadać, to czy nie ma takiej obawy, że będzie gdzieś poczucie pustki, braku prawdziwych więzi? - zastanawiał się publicysta.

- To jest namawianie do założenia partii politycznej. Oni tego oczywiście nigdy nie zrobią - uważa prof. Czapiński. Jego zdaniem taki obrót spraw stawia dramatyczne pytanie: co z całym systemem? - Jeżeli oni w ogóle wycofują się z życia politycznego, oddając władze komercji - podkreślał socjolog. - Jest pytanie o istnienie takiego bytu jak państwo. Czy partie są niepotrzebne? Tym pytaniem wkraczamy w wątek, czy nie przeżył się tradycyjny system polityczny. Być może, to się okaże. Poczekamy 10-15 lat. Zobaczymy, co oni [młodzi - red.] zrobią. Jednak muszą jakoś wejść w buty samoorganizowania - mówił prof. Czapiński.

Socjolog przyznawał, że ma masę obaw wobec nadchodzących czasów. - Żyjemy wszyscy w wielkiej niewiadomej. Jest niepewność związana z rynkami finansowymi, rozwodem centrów politycznych i ekonomicznych. To dodatkowa kropla niepewności. Nawet nie kropla, a kroplisko - porównywał.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM