Terroryści, kibole i policjanci na zwolnieniach... Czy w Polsce będzie bezpiecznie podczas Euro 2012?

Do mistrzostw Europy w piłce nożnej zostało 26 dni. To wielka impreza masowa, która przyciągnie do Polski setki tysięcy kibiców, ale i ludzi niekoniecznie zainteresowanych futbolem. Po atakach na Ukrainie, burdach na rodzimych stadionach i masowych przejściach funkcjonariuszy na emerytury i zwolnienia zapytaliśmy naszych czytelników, czy czują się bezpiecznie. Oto wyniki sondy.
Większość czytelników naszego portalu nie boi się ataku terrorystycznego. 20 proc. "w ogóle nie przychodzi do głowy" obawiać się zamachu, 25 proc. uważa, że są lepsze cele dla terrorystów niż Polska, a 10 proc. trochę boi się ataku, ale "wierzy w skuteczność naszych służb".

Z kolei 26 proc. boi się terrorystów i uważa, że ataki na Ukrainie pokazały realność zagrożenia. 20 proc. zaś myśli, że zamach mógłby być zemstą za polskie zaangażowanie w Afganistanie i więzienia CIA.



W naszej sondzie wzięło udział prawie cztery tysiące osób.

Rząd: bardziej prawdopodobna powódź czy katastrofa samolotu

Polskie władze atak terrorystyczny oceniają jako mało prawdopodobny i wskazują inne zagrożenia. Według ocen rządowych ekspertów na 60-70 proc. w trakcie trwania Euro dojdzie do: katastrofy drogowej, zamieszek wśród kibiców, powodzi, pożaru, a także katastrofy lotniczej i awarii systemu elektroenergetycznego.

Zamieszki są niemal pewne tam, gdzie przyjedzie najwięcej kibiców, tj. w Warszawie czy Krakowie. Policja spodziewa się burd nie na stadionach, które zdaniem policji są "nowoczesne, bezpieczne i monitorowane", ale w małych restauracjach i pubach.

Na 50-60 proc. jest szansa na skażenie chemiczne, akt terroru, awarię systemu łączności, katastrofę budowlaną czy skażenie radiacyjne.

Sporym zagrożeniem mogą być też złodzieje, oszuści (zwłaszcza polujący na obcokrajowców), prostytutki i sutenerzy. O ile prostytucja jest legalna, to czerpanie z niej korzyści już nie - przypomina policja.

Sztab antykryzysowy

ABW dmucha na zimne i odwiedza wszystkie miasta, w których będą prowadzone rozgrywki. Płk Paweł Białek, zastępca szefa ABW, tłumaczył, że przyjazd do Polski grupy osób, które będą chciały dokonać zamachu, jest najgroźniejszym wariantem. - Poziom rozpoznania może być niewystarczający. My o tych osobach możemy nic nie wiedzieć i dlatego tak istotna jest współpraca międzynarodowa - tłumaczy.

Centrum terrorystyczne w Polsce przyjmuje i analizuje wszystkie sygnały związane z zagrożeniami 24 godziny na dobę. Białek wyjaśniał, że żaden sygnał nie jest pozostawiany bez reakcji.

Policjanci tymczasem przygotowali specjalny informator dla zagranicznych turystów i folder ze zdjęciami m.in. polskich banknotów, tak by cudzoziemcy łatwiej mogli się zorientować, że ktoś może próbować ich oszukać, np. podczas wymiany pieniędzy.

- Dokonujemy teraz rozpoznania pod kątem przyjazdu osób związanych ze światem przestępczym. Monitorujemy fora internetowe, sprawdzamy, kto wynajmuje mieszkania w miastach rozgrywek na czas mistrzostw, w jakim celu je wynajmuje - mówi Mariusz Sokołowski z KGP.

Nad wszystkim czuwa struktura antykryzysowa, na czele której stanęła minister sportu Joanna Mucha. Pomagać jej będzie szef MSWiA Jacek Cichocki i minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. Sztab centrum mieści się w stołecznym ratuszu. Wspólnie z ministrami pracować tam będą eksperci ze wszystkich służb - m.in. policji i straży pożarnej.

Eksperci: Terroryści są już w Polsce

Przed terroryzmem przestrzegał Juval Aviv, były oficer izraelskich służb specjalnych. - Uważam, że terroryści są już w Polsce od jakiegoś czasu. Sprawdzają lokalizacje, zajmują się logistyką, planowaniem. Tym razem mogą uderzyć w transport masowy: pociągi czy autobusy, a także w dworce czy hotele, czyli miejsca, gdzie gromadzą się ludzie. Tam łatwo jest zaparkować ciężarówkę z materiałem wybuchowym czy dokonać zamachu samobójczego. To jest coś, czego Polska nie doznała. Dlatego ludzie nie zdają sobie sprawy i nie są na to przygotowani - powiedział w rozmowie z TVP Info.

Aviv uważa, że na naszą niekorzyść mogą przemawiać też informacje o istnieniu tajnych więzień CIA. - Euro 2012 to dla nich potencjalny cel - stwierdził.

- Nie można wykluczyć, że znajdzie się jakiś szaleniec, który będzie chciał przeprowadzić zamach w Polsce - mówił z kolei w TOK FM Piotr Niemczyk, odpowiadając na pytanie, czy w Polsce istnieje realne zagrożenie zamachami. Andrzej Mroczek z Centrum Badania nad Terroryzmem twierdzi podobnie: - Nie wszystkie informacje mogą być w posiadaniu służb specjalnych - ostrzega.

Duże ryzyko kibolskich zamieszek

Oczywiście istnieje także ryzyko burd i bójek wywołanych przez kiboli. Służba graniczna szykuje się na przyjazd ponad pół miliona turystów. Samych kibiców z Rosji ma przyjechać w sumie 30-40 tysięcy - będą oni największą grupą obcokrajowców. "Gazeta Wyborcza" doniosła, że będą oni mieli własną zamkniętą strefę kibica nazwaną "Russkij Dom" na Polu Mokotowskim.

Rosyjscy kibice są tą grupą, która budzi największe obawy wśród służb porządkowych. - Będą krzyki na trybunach, na ulicach, może starcia - ostrzegał na łamach "Wprost" przed konfrontacją Polaków i Rosjan podczas mistrzostw prof. Jacek Hołówka.

Policjanci na L4. "Po co się użerać z kibolami"

Na Internetowym Forum Policyjnym toczy się dyskusja o warunkach pracy podczas mistrzostw. Do miast, w których będą rozgrywki, będą ściągani policjanci z całej Polski. W sumie w bezpośrednim zabezpieczaniu mistrzostw weźmie udział ok. 10 tys. funkcjonariuszy. Ich służby mają trwać nawet 16-18 godzin na dobę. Będą zakwaterowani najprawdopodobniej w salach gimnastycznych lub akademikach. Wielu już teraz zapowiada, że będą na L4 lub przejdą na emeryturę, a rozgrywki obejrzą przed telewizorem.

Funkcjonariusze narzekają na fatalne szkolenia i brak sprzętu. Są też zirytowani doniesieniami o niskim wynagrodzeniu i niewliczaniu czasu gotowości do pracy do nadgodzin. "Będziesz robił jak Murzyn za darmo. Jak to powiedział KGP w firmie totalny brak kasy i zrobią wszystko, by zaoszczędzić" - prorokuje jeden z użytkowników.

"Tak Państwo dba o policjantów. A może lepiej wziąć miesiąc l-4 i do Holandii na tulipany? Stawki godzinowe na przyzwoitym poziomie. Skoro rząd i Rostowski chamsko do policjantów, to dlaczego nie na odwrót?" - proponuje na IFP użytkownik Woland.

"Po co w ogóle te dywagacje, ja nie mam zamiaru się z nikim szarpać, jeśli się okaże, że przełożeni za wszelką cenę na moim garbie chcą zarobić na premię, to oleję to wszystko i pójdę na L4. Przeżyłem parę wizyt papieskich, na pogrzebie prezydenta stałem jak głupi na patelni rynku 16 godzin w upale, bez żarcia i picia i było OK, tylko była jedna mała różnica, to był JEDEN DZIEŃ. Jednorazowo człek się może zmusić do takiego wysiłku, ale jeśli mi każą parę dni pod rząd dymać ponad 12 godzin i użerać się z kibolami, to ja po prostu wysiadam" - dodaje mimic (pisownia oryginalna - red.).

W tym roku w stołecznej policji na emerytury przeszła znaczna część doświadczonych funkcjonariuszy, którzy przez ostatnie lata co miesiąc zabezpieczali dużą demonstrację czy mecz. Wielu policjantów obawia się, że młodzi policjanci kierowani przez niedoświadczoną kadrę mogą nie poradzić sobie z zagrożeniami.

DOSTĘP PREMIUM