''Niewyobrażalne, przerażające. Teraz rodziny będą się bały umieszczać bliskich w szpitalach?

To, co działo się w radomskim szpitalu, rzuca cień na całą psychiatrię - uważa Czesław Michalczyk, psycholog i psychoterapeuta ze Szpitala Psychiatrycznego im. Babińskiego w Łodzi. - Po takich rzeczach rodziny jeszcze bardziej będą obawiały się powierzać szpitalom swoich bliskich - przypuszcza.
Anna Sapieha, TOK FM: W łódzkim szpitalu psychiatrycznym pacjenci mogą o każdej porze pójść do toalety i łazienki?

- Oczywiście (śmiech ), przecież to naturalne...

Jednak wygląda na to, że w radomskim szpitalu zamykanie łazienek i toalet, zorganizowane, wieloosobowe kąpiele to standard..

- To jest jak zły sen. W naszym szpitalu przestrzega się praw pacjenta. Nie ma możliwości, by byli oni pozbawieni dostępu do urządzeń sanitarnych. Robimy wszystko, żeby zachować poczucie godności i szacunku. To, co dzieje się w szpitalu psychiatrycznym w Radomiu, to są niewyobrażalne, przerażające rzeczy. Takie sceny znam tylko z filmu "Szpital przemienienia" na podstawie powieści Stanisława Lema. Nie wyobrażam sobie, że można w ten sposób ograniczać pacjentowi podstawowe prawa. Czasem zdarza się, że pacjent jest bardzo niespokojny i tylko wtedy jest możliwość ograniczenia jego wolności.

W jaki sposób?

- Pacjent zostaje uruchomiony w tzw. łapkach, ale dzieje się tak tylko w nielicznych, ekstremalnych sytuacjach, kiedy podyktowane jest to bezpieczeństwem pacjenta lub otoczenia. Nigdy nie służy to wygodzie personelu i zawsze nadzorowane jest przez sąd, który wizytuje szpital. Personel musi być uczulony na zachowanie pacjentów, które zawsze może być nieprzewidywalne.

Praca na oddziale dziecięcym i młodzieżowym jest wyjątkowo ciężka. Łączenie oddziałów jest bardzo niebezpieczne - tam są małe dzieci z różnymi zaburzeniami i dorastająca młodzież. Zdecydowanie więcej jest tam pacjentów z zaburzeniami zachowania niż chorych psychicznie sensu stricto. Małe dzieci są słabsze, niezaradne, często stają się ofiarami starszych. 16 lat - bo tyle miał sprawca molestowania ze szpitala w Radomiu - to już jest okres dorastania.

Z doniesień medialnych wynika, że w radomskim szpitalu problem zbagatelizowano.

- To karygodne. Powinno się zrobić wszystko, żeby sprawdzić, dlaczego do tego doszło i spróbować to zmienić. Jeśli były już tam wcześniej kontrole i doniesienia o tym, że dzieje się tam źle, to niepokojące, że nie wyciągnięto z tego wniosku. To, co się działo w Radomiu, rzuca cień na całą psychiatrię. Jeżeli to prawda, to niewiele ma to wspólnego z leczeniem i terapią psychiatryczną. Szpital zawsze budzi lęk i obawę. Po takich rzeczach rodziny jeszcze bardziej będą obawiały się powierzać szpitalom swoich bliskich. A dla dzieci, które stały się ofiarami "leczenia" i "terapii", to dodatkowa trauma na cale życie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM