Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski

Najwięcej samobójstw księży jest w diecezji tarnowskiej, w której jest największa liczba powołań, a w niedzielnej mszy uczestniczy aż 70 proc. wiernych. Od 2006 roku samobójstwo popełniło tutaj ośmiu duchownych - informuje dzisiejsza ?Rzeczpospolita?.
Diecezja tarnowska, która jest bastionem polskiego katolicyzmu, może poszczycić się największą liczbą powołań w kraju. Aż 70 proc. wiernych chodzi na niedzielną mszę do kościoła, z czego 24 proc. przyjmuje komunię świętą. - Diecezja tarnowska ma najwięcej, bo ponad półtora tysiąca, księży, ma najwięcej powołań i najwyższy wskaźnik samobójstw. W żadnej innej nie było ich aż tyle w tak krótkim czasie - mówi dla "Rz" o. Jacek Prusak, jezuita, psychoterapeuta, który mieszka w Nowym Sączu.

Przedawkowanie leków to nie samobójstwo

Ostatnie samobójstwo zdarzyło się w kwietniu, kiedy 31-letni duchowny powiesił się w Starym Sączu. Kapłani, którzy od 2006 roku odebrali sobie życie, byli w wieku od 31 do 60 lat. Czterech z nich powiesiło się na plebanii lub w kościele, dwóch przedawkowało lekarstwa, natomiast jeden wyskoczył przez okno.

Według rzecznika kurii ks. Jerzego Zonia samobójstw było pięć, gdyż tarnowska kuria przedawkowania leków nie uznaje za samobójstwo, a śmierć księdza, który zginął, skacząc z okna, interpretuje jako nieszczęśliwy wypadek. - Niektórym zależy, by dołączyć do tych spraw inne przypadki śmierci kapłanów, uważam, że bezpodstawnie, gdyż okoliczności nie wskazują na samobójstwo, a opinie z internetu czy listów są nadinterpretacją faktów - mówi Zoń.

"Zarządzanie jest bezduszne i bezwzględne"

- Księża skarżą się, że mają utrudniony dostęp do biskupa, nie wszyscy też mają zaufanie, że będzie dla nich jak ojciec - mówi o. Prusak. Dodaje, że księża żyją pod presją i nie mogą okazać żadnej słabości, bo boją się represji ze strony kościelnych władz. - Tutaj trzeba się wykazać, by awansować, a ponieważ w diecezji jest bardzo dużo księży, na probostwo czeka się 16-17 lat.

Jeden z duchownych, który chce pozostać anonimowy, stwierdza w rozmowie z "Rz", że zarządzanie w diecezji jest bezduszne i bezwzględne oraz nie ma możliwości naprawienia błędu.

Księża na forach: to wina systemu, seminarium i biskupów

"To nie jest wina księży, którzy się wieszają, jak Wojtek, czy przedawkowują leki, jak Paweł, to nie wina ich słabej psychiki. To jest wina zderzenia się tej psychiki z grubym murem niezrozumienia wśród przełożonych" - cytuje "Rz" wypowiedź księdza na forum internetowym "Gazety Krakowskiej". W podobnym tonie wypowiada się inny duchowny. Pisze, że winni są biskupi i rektorzy tarnowskiego seminarium, którzy nie potrafią tak ukształtować nowych księży, żeby nie bali się zwierzyć z potknięć i porażek.

Czytaj cały artykuł w dzisiejszej "Rzeczpospolitej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM