"Żenujący" wynik Polski w corocznym raporcie dot. matek. Lepiej nią być na Białorusi, Węgrzech...

Lepiej być matką na Białorusi niż w Polsce - między innymi takie wnioski wynikają z tegorocznego raportu fundacji Save The Children. Według badania Polska zajmuje 28. miejsce spośród 43 krajów dobrze rozwiniętych uwzględnionych w raporcie. - Ten wynik Polski, kraju z wielkimi aspiracjami, jest żenujący - komentuje w rozmowie z TOK FM Sylwia Chutnik, prezeska fundacji MaMa.
Raport o sytuacji matek na świecie przygotowuje co roku fundacja Save The Children, zajmująca się monitorowaniem sytuacji dzieci na świecie. We wstępie tegorocznego raportu wyraźnie podkreśla: sytuacja dzieci w dużej mierze zależy od sytuacji ich matek. W rankingu, pośród krajów lepiej rozwiniętych, Polska zajmuje 28. miejsce. Wyprzedziły nas m.in.: Białoruś, Słowenia, Estonia, Węgry, Litwa i Czechy. Bezpośrednio za nami uplasowała się Chorwacja.

- Ten raport nie napawa mnie jakoś optymizmem - Polska wypada w nim gorzej niż kraje europejskie, z którymi zazwyczaj moglibyśmy się porównywać w innych dziedzinach - komentuje wyniki raportu w rozmowie z TOK FM Sylwia Chutnik, prezeska fundacji MaMa. - Jestem rozczarowana miejscem Polski - przyznaje.

"Powinno nam być bardzo wstyd"

- Według tabel wypadamy dobrze pod względem chociażby tego, jak matka w Polsce jest zabezpieczona - 20 tygodni urlopu macierzyńskiego, w 100 proc. płatnego - zauważa Chutnik. - Ale to teoria. W praktyce - wiemy, jak jest. 28. miejsce w ogólnym zestawieniu to nie jest powód do zadowolenia. Przed nami są kraje, które wydawałoby się, że radzą sobie gorzej, np. Węgry, Litwa. Jeśli chodzi zaś o pierwsze miejsca, to nie ma niespodzianek - zajmują je kraje skandynawskie. I to jest przypieczętowanie wieloletniej polityki tych państw - zaznacza.

Pierwsze miejsca w zestawieniu przygotowanym przez Save The Children zajmują odpowiednio: Norwegia, Islandia, Szwecja, Nowa Zelandia i Dania. Przy sporządzaniu raportu brano zaś pod uwagę kilkanaście czynników, takich jak długość urlopu macierzyńskiego, odpłatność tego urlopu, stosunek zarobków kobiet do zarobków mężczyzn czy umieralność niemowląt.

- Jest wiele punktów w tym raporcie, za które powinno nam być bardzo wstyd - podkreśla Chutnik. - Te szczegóły są bardzo wyraźnie widoczne w zestawieniach, gdzie widać czarno na białym liczby. Nie wyobrażam sobie też sytuacji, żeby taki raport miał być opracowany w Polsce, np. uwzględniając województwa. To by było przerażające. Zresztą - o ile pojawiają się u nas sporadycznie opracowania dotyczące dzieci, to tych dotyczących zdrowia i sytuacji matek brakuje.

Dziury, które trzeba załatać

Co więc jest najważniejszym problemem polskiej polityki prorodzicielskiej? - Dzisiaj palącym problemem w polskiej polityce rodzinnej wydaje mi się brak opieki dla dzieci - mówi szefowa fundacji MaMa. - To w praktyce uniemożliwia powrót na rynek pracy wielu tysięcy Polek. Ustawa tzw. żłobkowa teoretycznie miała się tym zająć, ale się nie sprawdziła. Nie wystarczy więc wprowadzić na papierze udogodnienia, lecz trzeba je na bieżąco poprawiać. Drugi palący problem to zlikwidowanie stołówek szkolnych. Tu zdecydowanie widziałabym dziurę, którą trzeba załatać. Ale musi to zrobić rząd - przecież organizacje pozarządowe nie wybudują przedszkoli.

- W parlamencie wciąż brakuje osób, które promowałyby prorodzicielskie postawy - kontynuuje. - Kiedyś robiła to Izabela Jaruga-Nowacka, teraz na szczęście jest jeszcze Joanna Kluzik-Rostkowska. Ale to wciąż za mało. Dobra polityka rodzinna powinna być interdyscyplinarna - ministrowie różnych dziedzin wspólnie powinni się zastanawiać nad polityką, która dotyczy przecież nie tylko edukacji, ale też kwestii pracy, polityki społecznej, kultury, zdrowia. Brakuje więc z jednej strony spojrzenia na całą sytuację "z lotu ptaka", a z drugiej strony brakuje konkretnych działań parlamentarzystów i parlamentarzystek.

"Mogliśmy wypaść gorzej"

- Można się pocieszyć, że mogliśmy gorzej wypaść w tym raporcie - zaznacza Sylwia Chutnik. - Jako fundacja oczywiście widzimy, że sytuacja zmienia się w perspektywie lat in plus, widzimy emancypację matek - czują, że mają prawa. Wciąż jednak pewne szanse są niewykorzystywane przez rząd polski, a polityka rodzinna jest spychana na dalszy plan - dodaje.

I podsumowuje: - Ten wynik Polski, kraju z wielkimi aspiracjami, jest żenujący. Miejsca na tego typu indeksach nie zmieniają się z roku na rok, ponieważ takie, a nie inne dane są efektem wieloletniej polityki rodzinnej lub jej braku. Na to pracuje się znacznie dłużej niż przez czteroletnią kadencję parlamentu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM