"Ten projekt zamierza wyrwać własność góralom". Pomysł PO daje prawo do wywłaszczania

Lobby narciarskie chce przeforsować ustawę, która da prawo inwestorom budującym wyciągi do zajmowania prywatnych gruntów. Projekt wyszedł z Ministerstwa Sprawiedliwości. Po medialnej burzy Platforma wycofuje się z tych zapisów.
Niewielka zmiana w kodeksie cywilnym, dokładnie w artykule 49., dotycząca tzw. służebności przesyłu, może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje. Transport linowy ma być traktowany jak linie energetyczne czy sieci wodno-kanalizacyjne. Istnieje zatem groźba, że umożliwi ona budowanie wyciągów i tras narciarskich przechodzących przez prywatne grunty poprzez wywłaszczenie, a nie w drodze negocjacji, ponieważ w nowych przepisach transport linowy byłby traktowany jako realizacja celu publicznego. Sprawę opisała dziś "Rzeczpospolita".

"Kuriozum"

I tak samo jak gmina może przeprowadzić bez zgody właściciela przyłącze kanalizacyjne, tak mogłaby postawić kolej linową.

- Te zapisy naruszają Konstytucję - uważa posłanka PiS Barbara Bartuś. - Tutaj chodzi o prywatnych przedsiębiorców. Pozbawianie własności czy ograniczanie władania nieruchomością powinna regulować zwykła umowa - mówi posłanka PiS.

- To prawo zabierze setkom tysięcy Polaków nieruchomości na terenie całej Polski. To kuriozum - mówi Bożena Byrcyn z Federacji Obrony Podhala. - Transport linowy nie jest celem publicznym, to zbijanie jak największego kapitału na atrakcyjnych prywatnych terenach - dodaje.

Zapisy forsowane przez PO mogą umożliwić przejmowanie cudzych gruntów za bezcen, na których później zapewne powstaną ośrodki rekreacyjne. Posłowie Platformy mówią, że znają wszelkie zastrzeżenia prawników co do tych zapisów i że prace trwają. - Nie jest wolą Platformy Obywatelskiej, by na podstawie takich ustaw wywłaszczać właścicieli gruntów - mówi posłanka PO Jagna Marczułajtis.

Minister zmienia zdanie

Platforma zaczęła wycofywać się z tego pomysłu. Były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zmienił zdanie i utrzymuje, że do tego przekonały go działaczki Federacji Obrony Podhala już trzy tygodnie temu, a nie dzisiejszy krytyczny artykuł w prasie.- Panie w trakcie tego spotkania przekonały mnie do tego, żeby ten fragment w nowelizacji usunąć i taką deklarację paniom ze stowarzyszenia złożyłem już kilka tygodni temu - mówi Kwiatkowski.

Ten przepis stworzyli prawnicy, nie politycy

Były minister tłumaczy, że zapisy dotyczące zmian w kodeksie cywilnym powstały dwa lata temu w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego. Zasiadają tam profesorowie prawa i sędziowie, a nie politycy.

Takie tłumaczenie nie zadowala jednak posłów Prawa i Sprawiedliwości. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zgłosił projekt ustawy przeciw nielegalnemu lobbingowi, gdyż jego zdaniem z taką sytuacją mieliśmy tutaj do czynienia.

Jak "lub czasopisma"

- Przypominamy sobie wszyscy aferę Rywina, jak dopisano "lub czasopisma" i skutki tego. Mamy do czynienia z korupcją w naszym kraju, co zresztą widać wyraźnie w rankingach - mówi Błaszczak. - Niestety, ci, którzy dzisiaj Polską rządzą, robili wszystko, żeby podważyć wiarygodność CBA, żeby ci, którzy dopuszczają się korupcji, mogli czuć się bezkarni - dodaje.

Chcą wyrwać ziemię góralom

Wyjaśnień od obecnego ministra sprawiedliwości zażądała Solidarna Polska. Szef klubu Arkadiusz Mularczyk uważa, że te kwestie trzeba uregulować, ale nie w ten sposób. - Ten projekt zamierza wyrwać własność góralom. Nie można stosować jednakowych przepisów dla inwestycji o celu publicznym i inwestycji o celu komercyjnym czy prywatnym - mówi Mularczyk.

Ziobro: Kto za tym stoi?

Zbigniew Ziobro uważa, że proces tworzenia prawa przy tej sprawie budzi podejrzenia. - Podejrzenia, które się nasuwają są lobbystyczne, wręcz korupcyjne. Związane z tym, że ktoś gdzieś pokątnie załatwił sobie wprowadzenie chyłkiem przepisów prawa, które będą dawać krocie dla jakiegoś biznesmena - mówi Ziobro. Dodaje, że mamy tu do czynienia ze środowiskami mającymi wielkie pieniądze. - I być może te środowiska do kogoś trafiły z walizeczką i w ten sposób za pomocą tej walizeczki mamy do czynienia z taką "ustaweczką" - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM