Kibice i... drużyna Portugalii utkną w korkach? Przez remont krajowej "piątki"

Cierpliwość kibiców będzie wystawiona na wielką próbę. W Lesznie, przez które przebiega główna droga łącząca Poznań i Wrocław, DK 5 jest cała rozkopana. Trwa jej wielka modernizacja, która ma się zakończyć... we wrześniu 2013 roku. Problem może też mieć reprezentacji Portugalii, która zatrzyma się w Opalenicy, miejscowość do tej pory nie ma obwodnicy.
A lokalni kierowcy już teraz miewają tu pod górkę. - To jazda slalomem. Jeden fragment otwarty, drugi całkowicie zamknięty, rozkopany. Jest ciężko. Ale teraz jeszcze da się tędy przejechać. Jak pojawią się tysiące zmotoryzowanych kibiców, to nam, miejscowym, przyjdzie chyba przesiąść się na rowery - mówią.



Dominik Kaźmierczak z Miejskiego Zarządu Dróg i Inwestycji w Lesznie informuje, że przebudowa trwa od roku: - Jest finansowana z pieniędzy unijnych, co oznacza, że obowiązują nas określone terminy zakończenia poszczególnych etapów prac. Nie możemy tego od tak przerwać.

- A nie można było przewidzieć, że na czas Euro przez miasto będą przejeżdżać tłumy kibiców i że zamknięte odcinki dróg mogą totalnie zakorkować miasto? - dopytuje reporter TOK FM.

- No tak. Ale ta inwestycja była planowana już w 2009 roku. Poza tym krajowa "piątka" w Lesznie to szeroka droga, ma po dwa, a nawet trzy pasy w każdym kierunku. A prace podzielono na etapy, nigdy nie jest tak, by wyłączona była cała trasa. Ale oczywiście przygotowaliśmy się na najazd kibiców. Wykonawcy zostali poinformowani, by w czasie Euro nie otwierać nowego frontu robót, tylko jak najbardziej umożliwiać przejazd. I przede wszystkim udrażniać ruch na skrzyżowaniach - zapewnia Kaźmierczak.

Wystarczy jeden wypadek, zator. Co wtedy zrobi reprezentacja Portugalii?

Co, jeśli jednak dojdzie do wielkiego zatoru drogi? Wtedy pozostaje kibicom jechać do Poznania lub Wrocławia wąskimi i niebezpiecznymi bocznymi drogami powiatowymi i gminnymi.



Podobna sytuacja może spotkać reprezentację Portugalii, która na swoje miejsce pobytowe wybrała Opalenicę. Choć do hotelu Remes, w którym zamieszkają piłkarze, wiedzie odnowiona droga wojewódzka 307, to jest ona szeroka (z dwoma pasami w każdym kierunku) tylko na odcinku od Poznania do zachodniej obwodnicy stolicy Wielkopolski. Podobnie z autostradą, z której można zjechać w Buku lub w Nowym Tomyślu. Opalenica do tej pory nie ma swojej obwodnicy, więc jeden wypadek w okolicach miasta jest w stanie zablokować dojazd nawet na wiele godzin. W takim korku utkwił kilka dni temu reporter TOK FM. By dotrzeć do centrum miasta, musiał skorzystać z bocznych dróg. Ten objazd wybrały również tiry, z którymi mijanie się na wąskich trasach nie należy do bezpiecznych.

Pytanie więc, co będzie, gdy na podobną sytuację natkną się Portugalczycy w drodze na lotnisko w Poznaniu (stamtąd będą latać na Ukrainę, gdzie rozgrywają mecze).

- Analizujemy wszelkie możliwe scenariusze. To nie jest tak, że nie wiemy o tym problemie - zapewnia Tomasz Stube, rzecznik prasowy Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu.

- Policja zabezpiecza drogi alternatywne, objazdy. Wiemy, że wypadki, blokady dróg czy też nawet konar drzewa, który spadnie na jezdnię, mogą utrudnić dojazd do Poznania. Ale nie spowodują w żaden sposób problemów z obsługą logistyczną drużyny portugalskiej. Jesteśmy przygotowani na to, by w każdej sytuacji na czas przetransportować ją na lotnisko czy też z lotniska do centrum pobytowego w Opalenicy.

Pozostaje więc wierzyć na słowo. I intuicji Portugalczyków, bo to oni wybrali sobie Opalenicę na miejsce pobytu.

DOSTĘP PREMIUM