Amerykanista: List Obamy to precedens w historii prezydentury

Tego typu wystąpienie jest bez precedensu w historii amerykańskiej prezydentury, bo to jest wyraźne przyznanie się do winy. Tak ocenia list z przeprosinami Baracka Obamy do Bronisława Komorowskiego amerykanista profesor Zbigniew Lewicki. Jego zdaniem powinniśmy uznać sprawę za zakończoną. - Trzeba umieć przyjąć z gracją tak wyraźnie sformułowane, wyczerpujące przeprosiny - uważa profesor Lewicki
Prezydent Barack Obama napisał do prezydenta Bronisława Komorowskiego, że nieumyślnie użył sformułowania "polski obóz śmierci" w swoim przemówieniu. Obama przyznał, że popełnił nieświadomy błąd, którego bardzo żałuje.

Amerykański prezydent podkreślił, że polskich obozów śmierci po prostu nie było, a obozy w Auschwitz, Bełżcu, Treblince i gdzie indziej w okupowanej Polsce były zbudowane i obsługiwane przez reżim nazistowski. W długim liście Obama napisał także między innymi, że Polska ma pełne prawo do walki z pojęciem "polskich obozów koncentracyjnych".

Według Zbigniewa Lewickiego możemy się teraz spodziewać, że na przykład w amerykańskiej prasie o wiele rzadziej będzie się pojawiał świadczący o ignorancji zwrot "polskie obozy śmierci". Politolog podkreślił, że amerykański prezydent nie mógł nie odpowiedzieć na list polskiego prezydenta, w którym Bronisław Komorowski zwracał uwagę na pomyłkę amerykańskiej głowy państwa.

Historyk Antoni Dudek przyznaje, że po raz pierwszy w historii zdarza się, by amerykański prezydent przepraszał polskiego prezydenta za swoją wypowiedź. - Ale też żaden z amerykańskich przywódców nie miał na koncie tak wielkiej gafy wobec Polski - uważa historyk. Dudek uznał, że list Obamy do prezydenta Komorowskiego to za mało. - Przeprosiny powinny paść z ust amerykańskiego przywódcy w publicznym wystąpieniu, skoro jego wypowiedź o "polskich obozach śmierci" usłyszały miliony ludzi - twierdzi Antoni Dudek.

Znawca protokołu: Obama przeprosił wystarczająco

Z kolei amerykanista Bartosz Wiśniewski uważa, że na poziomie dyplomatycznym więcej nie możemy się już spodziewać. Wiśniewski, który jest analitykiem do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, ocenia, że ten gest Obamy - jak na zwyczaje Białego Domu - to całkiem dużo.

Praca do 67. roku życia? Sprawdź, kiedy przejdziesz na emeryturę [TABELA]>>
Kliknij, by zobaczyć listę

DOSTĘP PREMIUM