Tusk nie będzie klękać przed księdzem? "Na wojnę z Kościołem i tak żaden rząd by nie wyruszył"

Biskupi i przedstawiciele rządu dogadali się w jednej jedynej kwestii - że wszelkie zmiany w związku z Funduszu Kościelnym lub odpisem podatkowym poprzedzi umowa - pisze w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Katarzyna Wiśniewska. Podkreśla: "To wiąże Donaldowi Tuskowi ręce". Dzisiaj kolejna tura rozmów rządu z Kościołem
A chodzi o zaplanowane na dzisiaj kolejne rozmowy ws. Funduszu Kościelnego. Rządowa propozycja zakłada likwidację Funduszu i wprowadzenie w zamian możliwości odpisu 0,3 proc. podatku dochodowego na rzecz Kościołów i związków wyznaniowych. Według episkopatu odpis ten jest za niski.

Jakie jest wyjście z tego pata? - pyta dzisiaj w "Wyborczej" Wiśniewska, i odpowiada: "Dla budżetu państwa lepiej chyba będzie zostawić archaiczny Fundusz Kościelny w spokoju, niż ulec episkopatowi, przystając np. na 0,5 proc.".

Związane ręce czy alibi?

Zdaniem publicystki zgoda na podniesienie wysokości odpisu byłaby wizerunkową porażką gabinetu Donalda Tuska, który zapowiadał, że jego rząd nie będzie klękał politycznie przed duchownymi. "Rząd nie może też raczej wprowadzić odpisu niezależnie od protestów Kościoła, ponieważ biskupi i przedstawiciele rządu dogadali się w międzyczasie w jednej jedynej kwestii - że wszelkie zmiany poprzedzi umowa" - pisze Wiśniewska.

I podsumowuje, że to wiąże ręce premierowi Tuskowi. "A tak naprawdę daje mu alibi, bo na wojnę z Kościołem i tak żaden rząd - czy z lewa, czy z prawa - by nie wyruszył".

DOSTĘP PREMIUM