"Też pracowałam w barze. Już nigdy nie tknę ich żarcia" [POLSKA OD KUCHNI]

Po publikacji wywiadu z kelnerką Sylwią na naszym forum zawrzało, dostaliśmy też od was bardzo wiele maili. W komentarzach pod tekstem pojawiły skrajnie różne opinie. Jedni przekonywali, że sytuacje opisane w wywiadzie to "patologie" i wyjątki, inni przekonywali, że to powszechne praktyki i opisywali swoje, czasem jeszcze gorsze, doświadczenia.
Zachęcamy do przeczytania wywiadu z Sylwią*, która przez rok pracowała jako kelnerka w warszawskich knajpach, i opowiada nam o "wałach" i przekrętach, jakie tam widziała. Opowieść kelnerki: Wygazowane piwo? Normalka >>

Wielu czytelników twierdziło, że świat gastronomii wygląda zupełnie inaczej, niż przedstawiła go Sylwia. Czytelniczka o nicku "behemot_cat" napisała tak:

"Jasne, jasne... i generalnie w każdej knajpie albo restauracji cię oszukują!!!! Nieprawda. Jak się pracuje w kiepskich miejscach, to tak jest. Pracowałam w wielu miejscach i jako kelnerka, i jako barmanka. Tyle że w restauracjach, gdzie danie dnia było świeże i przygotowane rano - bo akurat sezon na szparagi, więc trzeba wykorzystać możliwość podania czegoś fajnego i ciekawego. Wymagano ode mnie znajomości karty, języków i zasad serwisu. Nie było możliwości na podanie 30 ml alkoholu, bo barman wszystko z miarki lał tak, żeby goście widzieli"

Wtórowali jej inni:

"Ja też kelnerowałam w kilku warszawskich knajpach, z tą różnica, że były to knajpy dobre, miałam umowę, świadczenia, płatny urlop itd. Książeczkę też musiałam mieć w pierwszych 2 tygodniach pracy. Teraz już po studiach i z dyplomem siedzę za biurkiem, ale czasem wspominam tamte czasy z uśmiechem."

Nie zabrakło też złośliwych głosów, takich jak "tajlerdardena":

"Dzięki za szczerość exbarmanko, właśnie pozbawiłaś ludzi napiwków. Nie będę łaził do knajp, skoro jestem tam oszukiwany równo..."

Inni zgadzali się z Sylwią. "1zidane0" napisał:

"To wszystko to niestety prawda. Pracuję w gastronomii od roku i już dużo rzeczy widziałem. Na przykład, jak szefowa myje przeterminowaną szynkę, jak wybiera kurczaka z pizzy, bo pizzerman za dużo go dał na pizzę, a płaci za to ona! Do tego dostawcy, którzy pracują za 6 zł/godzinę, posiłków darmowych nie dostają i podjadają wasze zamówienia!"

Poparła go "laurine":

Zgadzam się z dziewczyną. Lato przepracowane w barze i już nigdy nie tknę ich żarcia.

i "komarrek":

Pracuję w jednym miejscu od 4 lat. Widziałem, jak w renomowanej restauracji ziemniaki trzymali po kilka dni w tej samej wodzie, aż robiła się piana. Nawet kiedyś zrobiłem zdjęcie, bo wyglądały przecudnie. Zgadnij, kto je potem jadł.


Za wszystkie Wasze głosy i maile dziękujemy. Przypominamy, że rozmową z Sylwią zaczęliśmy cykl "Polska od kuchni". Kolejne odsłony - m.in. opowieści barmana, restauratora i pracownika "hipsterskiego" bistro - już wkrótce.

DOSTĘP PREMIUM