"Korze należy podziękować. Świetnie by było, aby za jej przykładem poszli inni"

- W Polsce trwa debata na temat zmiany ustawy narkotykowej. Ważne jest, aby osoby używające substancji psychoaktywnych mogły mówić o swoim doświadczeniu, bo te głosy są niezbędne w dyskusji nad racjonalną polityką - mówi w wywiadzie dla "Przekroju" dyrektorka Międzynarodowego Programu Polityki Narkotykowej w Open Society Institute Kasia Malinowska-Sempruch.
Malinowska-Sempruch skomentowała ostatnie zamieszanie wokół Kory - jej deklarację, że pali marihuanę, oraz to, że policja zatrzymała ją za posiadanie trzech gramów narkotyku. - To absurd. W większości krajów Europy policja i prokuratura mają ważniejsze zadania niż trzy gramy marihuany - zaznacza rozmówczyni "Przekroju".

Podkreśla, że w Polsce trwa debata na temat zmiany ustawy narkotykowej, a taki "coming out" jak niedawny Kory jest formą włączenia się do debaty publicznej. - Ważne jest, aby osoby używające substancji psychoaktywnych mogły mówić o swoim doświadczeniu, bo te głosy są niezbędne w dyskusji nad racjonalną polityką - mówi Malinowska-Sempruch. - To w PRL tworzyło się prawo bez głosu obywateli. W demokracji ten głos jest niezbędny. Korze należy podziękować. Bo przecież mogłaby zamknąć się w swoim świecie i nie martwić się o to, jaki wpływ na życie szarego człowieka, studenta szarpanego przez policję ma istniejące prawo. Świetnie by było, aby za jej przykładem poszli inni - dodaje.

Koniec myślenia czarno-białego?

Dyrektorka Międzynarodowego Programu Polityki Narkotykowej w Open Society Institute zauważa: - Biało-czarne myślenie, które polega tylko na zadaniu sobie pytania: "Legalizować czy nie", upraszcza istotne dylematy. Ważna jest szeroka dyskusja o substancjach psychoaktywnych - odpowiedzenie sobie na podstawowe pytania: dlaczego ludzie biorą, dlaczego zawsze brali i będą brać, a przede wszystkim - co można robić, aby minimalizować szkody, aby zapobiegać uzależnieniom, a jeśli już istnieją, to jak sensownie leczyć? Malinowska-Sempruch podkreśla, że już teraz wiemy, że wojna z narkotykami nie przyniosła pozytywnych rezultatów. - Prohibicja w Stanach Zjednoczonych pokazała jasno: jeśli jest popyt, to będzie też podaż. A jak wiadomo, podażą kiedyś alkoholu, a dzisiaj narkotyków zajmują się gangsterzy - mówi.

Cała rozmowa w najnowszym "Przekroju".

DOSTĘP PREMIUM