Fibak: Euro? To jest reklama warta miliony. Lepsza niż spot w CNN

Pieniądze wydane na Euro 2012 bez sensu? - Ta inwestycja się zwróci - przekonuje na łamach "Newsweeka" Wojciech Fibak. Dawny tenisista od kilku tygodni przebywa we Francji i mówi, że nad Sekwaną wszyscy rozmawiają o Euro. - Wystarczy włączyć jakikolwiek kanał telewizyjny. Rozpiera mnie duma, że jestem Polakiem - deklaruje.
- Tutaj wszyscy mówią o Euro. Wystarczy włączyć jakikolwiek kanał telewizyjny, by zobaczyć korespondencję z Warszawy, Gdańska lub Poznania - mówi "Newsweekowi" Fibak. Były tenisista zauważa, że Francuzom "Polska nie kojarzy się już z drobnymi złodziejaszkami, ale raczej z solidnymi murarzami, hydraulikami i godnymi zaufania gosposiami".

Co więcej, według Wojciecha Fibaka dzięki Euro o Polsce za granicą mówi się w kontekście "pięknych stadionów", gościnności Polaków i "doskonałej kuchni". - Takiego efektu nie dałby nigdy nawet najlepszy spot wykupiony w CNN. To jest reklama warta miliardy - dodaje.

Pytany z kolei, czy pieniędzy wydanych na stadiony nie lepiej byłoby zainwestować np. w żłobki, odpowiada zdecydowanie: - Nie łudźmy się, te żłobki i tak by nie powstały. A wszystkim, którzy narzekają, powiedziałbym, że ta inwestycja się zwróci, nawet jeśli nie bezpośrednio - ze sprzedaży biletów, zysków hoteli czy restauracji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM