Tajemnica zaginięcia Iwony Wieczorek rozwiązana?

- Jest przełom w sprawie Iwony Wieczorek - tak twierdzi w rozmowie z ?Gazetą Wyborczą? matka zaginionej dziewczyny. Opowiada o spotkaniu z dwoma policjantami prowadzącymi śledztwo.
- Obu policjantów znam osobiście, od miesięcy próbują rozwikłać sprawę zaginięcia mojej córki - opowiada Iwona Wieczorek-Kinda. - Uderzyło mnie, że tym razem zachowują się jakoś inaczej, jakby bardziej oficjalnie. Powiedzieli, że wiedzą, kto jest sprawcą i są blisko wyjaśnienia całej sprawy. Zapytali, czy w najbliższym czasie planuję jakiś wyjazd poza Trójmiasto, bo woleliby, abym była na miejscu. Według matki zaginionej dziewczyny policjanci są przekonani o śmierci Iwony. - Rozmawiali tak, jakby mnie chcieli przygotować na najgorsze. Powiedzieli, że jeśli szykuję jakąś manifestację na drugą rocznicę zaginięcia córki, to lepiej żebym się wstrzymała, bo wcześniej wszystko powinno się wyjaśnić.

"Gazeta" próbowała dowiedzieć się, co było powodem wizyty policjantów u matki. Dwa źródła wśród śledczych potwierdzają: - Rzeczywiście, od trzech dni dzieje się coś istotnego. Nikt nie powie nic więcej, sprawa objęta jest zakazem informowania mediów. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, zapewnia jednak: - Nie mamy ani zwłok, ani sprawcy. Dochodzenie od stycznia jest umorzone i nie ma podstaw do zmiany tej decyzji. Cały czas prowadzone są czynności poszukiwawcze.

19-letnia Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. Bawiła się w sopockiej dyskotece. Po kłótni ze znajomymi opuściła towarzystwo i wybiegła na ulicę. Wiadomo, że poszła deptakiem Monte Cassino w stronę mola, potem skręciła w kierunku Gdańska i dalej maszerowała Bulwarem Nadmorskim do domu. Jej komórka przestała działać - bateria się wyczerpała. Nie miała pieniędzy na taksówkę, dlatego kilkukilometrowy dystans do domu postanowiła pokonać pieszo. Było już jasno, gdy na Bulwarze Nadmorskim idącą Iwonę zarejestrowała kamera monitoringu ulicznego. Od tej chwili ślad po dziewczynie się urwał.

Więcej na ten temat w "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM