Hołownia: "Dlaczego musimy głosić Boga w stylu jak z ulotek likwidowanego sklepu z dywanami?"

"W pewnym wrocławskim kościele znalazłem ulotkę zapraszającą na 'Jerycho różańcowe'. Zajął mnie apokaliptyczny język ulotki, krzyczącej: 'Pamiętajmy, że obrona Polski bez interwencji Bożej jest JUŻ niemożliwa'. Czyli co? Sto lat temu była JESZCZE możliwa?" - pyta w najnowszym "Wprost" Szymon Hołownia.
W najnowszym numerze "Wprost" Szymon Hołownia pisze o swoich obserwacjach dotyczących Kościoła katolickiego. Podaje przykład, który wyjątkowo przykuł jego uwagę. Chodzi o ulotkę rozdawaną w jednym z wrocławskich kościołów, która zapraszała na "Jerycho różańcowe". Hołownia tłumaczy: "Polega to na tym, że ludzie przez siedem dni modlą się na różańcu (m.in. w intencji 'odrodzenia moralno-religijnego Narodu Polskiego' oraz 'za Radio Maryja i Telewizję Trwam, by otrzymała miejsce na cyfrowym multipleksie')".

Publicysta jednak wytyka: "pal sześć, że wystarczyłoby, żeby wspomniana telewizja zastosowała się do przepisów prawa...".

"Jak likwidowany sklep z dywanami"

Hołownia zauważa jeszcze jedno - że wspomniana ulotka "krzyczała": "Pamiętajmy, że obrona Polski bez interwencji Bożej jest JUŻ niemożliwa". Felietonista "Wprost" pyta więc: "Czyli co? Sto lat temu była JESZCZE możliwa? I dlaczego musimy głosić Boga w stylu takim, jak warszawski sklep z dywanami, który od kilku lat zamieszcza ogłoszenia o swojej 'ostatecznej, totalnej i nieodwołalnej likwidacji'?".

Dziennikarz podsumowuje, że to metoda marketingowa stosowana przez "apokaliptyczne ruchy tudzież sekty". I pisze: to "powtarzalność w głupocie, w kulturze, w zarządzaniu zachowaniami ludzi za pomocą strachu".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM