Dekret Bieruta kontra ukaz carski. Zakon chce od państwa 234 mln za tereny UW i Min. Finansów

Ruszył proces ws. dawnej nieruchomości zakonu ks. misjonarzy w centrum stolicy. Strona kościelna, opierając się na zasadach zwrotu nieruchomości zagrabionych dekretem Bieruta, chce od skarbu państwa nieruchomości zamiennej lub dużego odszkodowania - 234 mln zł. Państwo odmawia, powołując się na... ukaz carski z 1864 r.
Proces cywilny w sprawie dawnej nieruchomości zakonu ks. misjonarzy w centrum Warszawy ruszył w poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Pozew prowincji polskiej zakonu księży misjonarzy św. Wincentego a Paulo dotyczy ok. 4 ha nieruchomości w okolicach ulic: Krakowskie Przedmieście, Traugutta i Czackiego.

Teren ten jest dziś własnością skarbu państwa; na jego części stoją m.in. budynki Ministerstwa Finansów i Uniwersytetu Warszawskiego. Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa chce oddalenia pozwu zakonu.

Niedokończona "misja" komisji

Grunty ks. misjonarzy to jedna ze spraw, których nie zdążyła rozpatrzyć Komisja Majątkowa przed likwidacją w 2011 r. Przez ponad 20 lat Komisja decydowała o zwrocie dóbr zagrabionych Kościołowi przez komunistyczne państwo. Po jej likwidacji niedokończone sprawy trafiły do sądów.

W całej Polsce toczy się dziś mniej więcej 120 procesów, w których przedstawiciele Kościoła i instytucji kościelnych domagają się nieruchomości albo odszkodowań sięgających setek milionów złotych.

Strona kościelna twierdzi, że w 1945 r. (przed przejęciem przez państwo na mocy dekretu Bieruta) właścicielem nieruchomości był zakon, który dziś prowadzi obok parafię św. Krzyża. Adwokaci zakonu przyznawali w sądzie, że mają świadomość, iż zwrot nieruchomości w naturze nie jest możliwy.

Dlatego pozew żąda od sądu albo przyznania zakonowi tzw. nieruchomości zamiennej (którą wskazałby prezes Agencji Nieruchomości Rolnych), albo - gdyby to było niemożliwe - zasądzenia odszkodowania od skarbu państwa. Strona kościelna wyceniła wartość gruntów na 234 mln zł.

Państwo powołało się na... ukaz carski

W imieniu państwa występuje Prokuratoria Generalna, która jest przeciwna uwzględnieniu pozwu. Reprezentanci państwa wskazują, że grunt zmienił właściciela wcześniej, a nie w 1945 r. Po powstaniu styczniowym w 1864 r. ukaz cara Aleksandra II przejął sporną nieruchomość na własność Królestwa Polskiego - była to represja za udział zakonników w powstaniu. Jeszcze w latach 30. zakon toczył spór sądowy w tej sprawie z państwem polskim (które po 1918 r. przejęło własność po państwie rosyjskim) - przypomniała Prokuratoria.

- Tak, zakon starał się wtedy odzyskać swą własność; proces nie zakończył się do wojny - podkreślał reprezentujący stronę powodową mec. Krzysztof Wąsowski (b. współprzewodniczący Komisji Majątkowej ze strony kościelnej). Wniósł o powołanie eksperta, który wyjaśniłby znaczenie carskiego ukazu. - Takim ekspertem jest sąd - replikował radca Prokuratorii Marek Jaślikowski.

Kościół po 1989 r. odzyskał tysiące hektarów ziemi

Proces odroczono do 20 września. Sąd wystąpi o akta Komisji Majątkowej w sprawie tej nieruchomości; pełnomocnicy powoda mają zaś dostarczyć pozew zgromadzenia wobec państwa z 1937 r.

Od 1989 r. Komisja Majątkowa przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Komisję zlikwidowano po tym, jak media ujawniły, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - a te miały być zaniżane. Od orzeczeń Komisji samorządom nie przysługiwały odwołania.

Trybunał Konstytucyjny generalnie uznał zasady zwrotu za zgodne z konstytucją. W TK czeka jeszcze na rozpatrzenie wniosek rzecznika praw obywatelskich Ireny Lipowicz, która kwestionuje brak dwuinstancyjności działań Komisji. Zwraca ona uwagę, że w imieniu samorządów przed Komisją wypowiadał się rząd, a to nie on był właścicielem spornego majątku. Samorządy nie miały zaś statusu uczestnika postępowania przed Komisją, a często zwracały Kościołowi własne mienie.

Łukasz Starzewski (PAP)

DOSTĘP PREMIUM