Szlak pod Rysami. Naprawa może potrwać dłużej, niż zakładano

Naprawa zniszczonego wczoraj szlaku na Rysy może potrwać dłużej, niż szacowano. Trasa, którą na szczyt wchodzili turyści, zasypana jest głazami. Jak informuje dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, nie wiadomo, czy kamienie znów nie ruszą w dół. Obecnie na Rysy można wejść tylko szlakiem od strony słowackiej.
- Szlak na Rysy, najwyższy szczyt w Polsce (2499 m n.p.m.), może być zamknięty nawet do przyszłego roku - oceniał wczoraj Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dziś okazuje się, że naprawa szlaku może być jeszcze trudniejsza, niż początkowo zakładano. Na razie trudno szacować, kiedy szlak będzie znów otwarty. Specjaliści z Tatrzańskiego Parku Narodowego starają się ocenić, czy głazy znów nie runą w dół.

"Naprawa zależy od przyrody"

Żeby rozpocząć odtwarzanie szlaku, m.in. wywiercić w skałach otwory, żeby umocować łańcuchy, trzeba poczekać, aż ustabilizuje się sytuacja. Teraz głazy luźno leżą na innych głazach albo wprost na glebie i mogą spadać dalej. Dlatego - jak zaznacza dyrektor TPN - pośpiech w pracach nie jest wskazany. Kiedy luźno leżące kamienie się osuną, specjalistyczna firma będzie mogła naprawić uszkodzenia wyrządzone przez obryw. - Tempo naprawy szlaku zależy teraz od przyrody - mówi.

Wczoraj przed południem turyści wychodzący na Rysy powiadomili ratowników TOPR i pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego, że szlak na Rysy jest zablokowany przez zwały kamieni. Przyczyną oberwania głazów była najprawdopodobniej gwałtowna burza, która szalała nad Tatrami.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM