Pomnik prałata Jankowskiego już w Gdańsku. Niemal 2,5 m w brązie, koszt: 130 tys. zł [FOTO]

W rocznicę Sierpnia'80 w Gdańsku zostanie odsłonięty pomnik prałata Henryka Jankowskiego. Figura kapłana jest już gotowa, będzie można ją zobaczyć nieopodal bazyliki św. Brygidy.
Pomnik ma wysokość 2,5 m, został odlany w brązie metodą traconego wosku, dużo kawałeczków, które trzeba było łączyć, cyzelować, patynować. - Dużo, dużo pracy - przyznaje twórca pomnika, ukraiński artysta związany z Gdańskiem Giennadij Jerszow. - Prace trwały dokładnie rok.

Stanie tam, gdzie chodził

- Pomnik stanie na skwerze, który rok temu został nazwany imieniem prałata Jankowskiego - tłumaczy szef gdańskiej "Solidarności" Krzysztof Dośla. - To miejsce, przez które w 1980 roku prałat przechodził w drodze do strajkujących stoczniowców. Tamtędy do bazyliki św. Brygidy szli ludzie potrzebujący pomocy i wsparcia.

- Bardzo się cieszę - uśmiecha się obecny proboszcz parafii św. Brygidy Ludwik Kowalski. - To była osoba znana i ceniona nie tylko w Gdańsku, ale i na całym świecie. To będzie pomnik kapłana odważnego, który w tamtych trudnych latach poszedł do stoczniowców, podjął wyzwanie i ryzykował życie. Jak mówi prezydent Lech Wałęsa, gdyby nie ksiądz Jankowski, nie byłoby zwycięstwa i nie byłoby wolnej Polski - dodaje proboszcz.

Na Ukrainie było taniej

Pomnik powstał na Ukrainie, bo tam było taniej. - Figura i granitowy cokół, na którym stanie, kosztowały130 tys. zł - wylicza jeden z inicjatorów przedsięwzięcia Grzegorz Pellowski. - Pieniądze wpłacali ludzie z całej Polski, największe wsparcie płynęło od regionów "Solidarności". Największa wpłata to 20 tys. zł.

- Droga do Kijowa i z powrotem z pomnikiem trwała cztery dni - wspomina ksiądz Kowalski. - Figurę prałata Jankowskiego wyładowywaliśmy w Gdańsku w sześć osób, do załadunku wystarczyło dwóch Ukraińców - śmieje się proboszcz.

DOSTĘP PREMIUM