"Wszystko musi mieć swój koniec". Czy starość oznacza wyrok?

"Każdy z nas na pewnym etapie otrzymuje sygnał niewydolności albo samotności" - żegna się z czytelnikami Józefa Hennelowa. - To nie jest tak, że wszyscy ludzie starzy są absolutnie odrzuceni i izolowani - podkreśla dr Marek Niezabitowski. Czy starość musi wiązać się z cierpieniem?
"Wszystko musi mieć swój koniec" - pisze, żegnając się z czytelnikami, odchodząca z "Tygodnika Powszechnego" Józefa Hennelowa. "Każdy z nas na pewnym etapie otrzymuje sygnał niewydolności albo samotności (także zupełnie niezawinionej). Byle tylko nie działo się to w sposób tak dotkliwy i zaprzeczający naszemu prawu do nadziei, jak komunikat o niepotrzebności". Czy starość musi oznaczać odrzucenie i poczucie bezużyteczności?

- To jest gorzkie, ale i starość to nie jest rzecz szczególnie przyjemna - przyznaje w rozmowie z TOK FM prof. Janusz Mucha z Katedry Socjologii i Antropologii AGH. Socjolog podkreśla, że w pożegnaniu Hennelowej może podobać się to, iż odchodzi, nikogo nie obwiniając. Zuzanna Celmer, psycholog i terapeuta, zauważa, że publicystka wycofała się z własnej woli, może nawet przedwcześnie.

"Starość nie skazuje na izolację"

- Takie mamy czasy, ludzie starsi nie odnajdują się w świecie młodych - ubolewa Celmer w rozmowie z TOK FM. I faktycznie, dziś obok kwestii szwankującego zdrowia osób starszych coraz częściej zwraca się uwagę także na ich psychikę. Zwłaszcza że społeczeństwa szybko się starzeją. - Znajdujemy się w punkcie, w którym dotychczasowa równowaga demograficzna została naruszona - tłumaczy dr Marek Niezabitowski, socjolog z Politechniki Śląskiej. Dzietność jest coraz mniejsza, żyjemy coraz dłużej, w efekcie czego liczba seniorów przyrasta lawinowo.

Starsi ludzie nie próbują nawet brać udziału we współczesnym wyścigu szczurów. Kiedyś rekompensowały to wielopokoleniowe rodziny. Dziś seniorzy, nawet jeśli są samodzielni i nie stanowią dla nikogo ciężaru, czują się odrzuceni i osamotnieni. - Starsza kobieta prawie nigdy nie ma przy sobie partnera. To jest sytuacja depresyjna - zauważa prof. Mucha. - Jeśli ktoś poza pracą nie wykształcił sobie żadnego hobby, zainteresowań, kontaktów, w jego przypadku emerytura może skutkować izolacją społeczną - przyznaje dr Niezabitowski. Zaraz jednak dodaje: - Ale my, gerontologowie, wiemy dzisiaj, że to absolutnie nie skazuje na izolację. Oferta dla seniorów jest coraz ciekawsza i nie obejmuje tylko uniwersytetów trzeciego wieku.

Potrzebne zmiany mentalności

Nasi rozmówcy nie sądzą też, by starsi nie mieli już nic do zaoferowania dzisiejszemu światu. Zakłada to socjologiczna koncepcja kultury prefiguratywnej, w której młodzi nie uczą się od starszych, ale naśladują rówieśników. - Mamy do czynienia z układem przekazu międzypokoleniowego, w którym wymiana jest wielostronna. Młodzi uczą czegoś starszych, a starsi młodszych. Ten układ się wzbogacił - tłumaczy dr Niezabitowski.

Prof. Mucha podkreśla, że nie trzeba urodzić się z telefonem w dłoni, by korzystać z nowych technologii. - Być może niedługo okaże się, że ludzie starsi są w stanie sobie z tym poradzić, ale potrzebne są mentalne zmiany. Zarówno po stronie starszych, jak i młodszych - mówi socjolog.

Seniorzy będą nam potrzebni

Zwłaszcza że niedługo gospodarka może dotychczas odrzuconych seniorów zwyczajnie potrzebować. - Za 10-20 lat rąk do pracy będzie mniej niż samej pracy. Starsi ludzie będą nam absolutnie potrzebni - dodaje prof. Mucha. Niektóre firmy już dziś nie boją się inwestować w dojrzałych pracowników. I to może im zaprocentować.

Przed polskimi seniorami wciąż jednak długa droga. Choć jest skąd brać przykład. - W krajach skandynawskich ludzie żyją dłużej niż w Polsce i są raczej zadowoleni - mówi prof. Mucha. - Tam społeczeństwo umiało sobie poradzić z samotnością, brakiem aktywności starszych. Myślę, że to do nas przyjdzie.

Samotność dotyczy też młodych

"To nie jest tylko problem ludzi starych, to przecież jeden z najdotkliwszych dzisiaj problemów, także młodego pokolenia" - pisze Józefa Hennelowa. Choć prof. Mucha rozdziela problemy osób starszych i młodszych, dr Niezabitowski przyznaje: - Samotność, izolacja nie są problemami, z którymi mogą się spotkać tylko osoby starsze.

- Często przychodzi chwila zwątpienia, gorzkiej refleksji nad własną, nawet błyskotliwą karierą, zwłaszcza w okolicach dziewięćdziesiątki - mówi Zuzanna Celmer. Terapeutka dodaje jednak, że problem ten może dotyczyć wszystkich, niezależnie od wieku. Jak zauważa, życie stopniowo pozbawia nas złudzeń i ideałów, aż w końcu zaczynamy wątpić, czy to, co robiliśmy, ma sens. Jest najbardziej dojmujące, gdy dopada kogoś w podeszłym wieku.

Pomoże drugi człowiek

- Ważna jest obecność drugiej, bliskiej osoby, która nie będzie nas tylko pocieszała, co może być wręcz denerwujące, ale da nam impuls do zmiany, dalszego działania - podkreśla Celmer. I przypomina Carla Junga, słynnego psychiatrę, który kryzys przeżył w wieku 40 lat. Zwalczył go, wyjeżdżając nad morze i wracając do dzieciństwa... robiąc zamki z piasku.

- Istnieje wiele społecznych definicji starości. Myślę, że starość jest wtedy, gdy człowiek nie jest w stanie fizycznie i psychicznie radzić sobie z normalnymi zadaniami, które stawia przed nim życie - mówi prof. Mucha. Zuzanna Celmer przypomina postać Zofii Chądzyńskiej, tłumaczki literatury iberoamerykańskiej, która tuż przed śmiercią w wieku 91 lat snuła zawodowe plany.

- W zawodzie, który uprawia pani Hennelowa, sytuacja jest znacznie bardziej komfortowa niż gdzie indziej - przypomina jednak prof. Mucha. - Ona w wieku dojrzałym mogła dowolnie dysponować swoją aktywnością. Wiele osób jest tego pozbawionych.

DOSTĘP PREMIUM